czwartek, 12 lipca 2012

Kamuflaż

Właśnie zdałam sobie sprawę, że Internet daje nam możliwość zmiany własnej osobowości, tożsamości.. Czy to na blogach, czy na przeróżnych forach, możemy zmieniać swoje wyobrażenie o samych sobie, podając się za kogoś innego, idealizując swoją osobę, czy charakter. Bądź wręcz odwrotnie, możemy wyciągnąć na światło dzienne swoje najgorsze i najmroczniejsze cechy charakteru, które w realnym świecie nie zostałyby zaakceptowane, wręcz potępione.

Nigdy nie próbowałam sztuczki ze zmianą osobowości, aczkolwiek zaczynam myśleć, że to kusząca perspektywa. Czy jednak nie będzie to zbyt ryzykowne? Jak cienka jest granica pomiędzy rzeczywistym, realnym światem a internetową ułudą?

Moim sposobem na wtapianie się w inną rzeczywistość są książki, które uwielbiam, czytam od dziecka. I to co daje mi ten świat, opisany przez różnych autorów, w każdej książce inny, sprawia, że stałam się "właścicielką świata". Często mam wrażenie, że byłam w tylu miejscach, chociaż  znam je tylko z literackiej perspektywy innych osób.

Z łatwością przychodzi mi czytanie książek, których akcja toczy się w Nowym Jorku. Nie wiem dlaczego, ale to miasto jest dla mnie magicznym miejscem, które bardzo chciałabym odwiedzić, jednak nie jest to póki co w zasięgu moich możliwości..

piątek, 6 lipca 2012

Wypłata

No normalnie zwariuje od tego upału...:/ Nawet myśleć się nie chce...

Mój Skarb pracuje w Niemczech. Jest to niemiecka firma, której właścicielem jest Polak. Firma jakich wiele, ale to co tam się dzieje, czasami przechodzi ludzkie pojęcie, że tak powiem. Mój facet pracuje tam już prawie rok, a od pół roku powtarzają się ciągle te same problemy.

Wiadomo chodzi o kasę, a dokładniej o wypłatę Skarba, która należy mu się jak "chłopu ziemia". Niestety zacny szef Skarba, zachowuję się tak jakby on sam nie miał rodziny i nie wiedział jak to jest, gdy czekać się na pieniądze, robi się plany a tu przychodzi ten dzień i.... wielkie rozczarowanie, bo znowu słyszysz oklepany zwrot " Naprawdę pieniądze będą jutro." . I tak codziennie..

Jestem jak najbardziej patriotką i kocham swoją Ojczyznę, ale coraz częściej myślę o tym, że lepiej byłoby kochać ją przyjeżdżając tu na wakacje. Denerwuje mnie to, że jest wielu ludzi takich jak mój mąż, którzy wyjeżdżają z kraju, żeby zarabiać godziwe pieniądze, zostawiając przy tym swoje żony i dzieci. A jeszcze tam gdzies w świecie trafi się taki "Polaczek", który patrzy jak  tu tylko oszukać i wykorzystać.

W sumie to nie dziwne, skoro rząd oszukuje nas na każdym kroku, to inni też uważają, że można oszukiwać, bo przecież się na to godzimy..

wtorek, 3 lipca 2012

Żar tropików..

Upał, jaki leje się z nieba od paru dni zaczyna mi doskwierać..:( Dziś jest po prostu nie do zniesienia, marzy mi się kąpiel w basenie albo mocno orzeźwiający napój.. Nawet mojemu Maleństwu ta nie miłosierna temperatura chyba przeszkadza, bo dziś wyjątkowo mocno kopie. Ja jako aktywna mamusia szaleję z przetworami, dziś przyszła pora na ogórki kiszone.. Bardzo lubię, ale robię je głównie la mojego Skarba, który za nimi przepada:)

Coraz częściej myślę o porodzie i o tym, jak to będzie po. Jestem pełna obaw, ale przypominam sobie wtedy o tym jak bardzo pragnęłam mojego Dzidziusia. Wszystkie lęki wtedy bledną..


niedziela, 1 lipca 2012

Początek

To nie jest mój pierwszy blog, ale nadal nie wiem jak zacząć. Postanowiłam pisać, bo chce w jakiś sposób wyrazić swoje zdanie na pewne tematy, które dotykają mnie bezpośrednio, a nie zawsze się z nimi zgadzam.

Moje życie zmieniło się o 360 stopni w ciągu tego ostatniego roku. Jestem młodą kobietą, mężatką, która za dwa miesiące zostanie mamą.

Najbardziej boję się tego, że nikt nie będzie mnie czytał, ale mam na to tylko połowiczny wpływ. To o czym będę pisać zależy tylko ode mnie, ale czy to kogoś zainteresuje?

Jestem mężatką "cywilną" w małej wiosce, gdzie wszystko wszystkich interesuje. I to jest problem, który bardzo mnie drażni. Przez czas liceum i studiów, mieszkałam w mieście i muszę przyznać, że bardzo za tym tęsknie. Życie na wsi jest o tyle trudne, że cały czas czujesz się jakbyś żyła w dość popularnym, jakieś dziesięć lat temu reality show. Non stop czuję na sobie wzrok innych i ich ciche komentarze na temat mnie, mojego życia i dziecka. Przez tą wieś zaczynam popadać w paranoje, nie cieszy mnie to, że zostanę mamą, a na początku byłam najszczęśliwszą kobietą na świecie.

Na pewno wrócę jeszcze do tego tematu, obsesyjnie o tym myślę i mam wyrzuty sumienia w stosunku do mojego Maleństwa..:(
A tymczasem miłej niedzieli..