sobota, 1 grudnia 2012

źle.

Nie piszę.. Nie mam chęci, ani pomysłów na posty. Moje myśli są czarniejsze niż te noce, które są coraz dłuższe.. Samotne.. Wsłuchuję się w oddech mojej małej Kruszynki i tylko ona trzyma mnie tutaj..

Wczoraj Andrzejki, a ja samotnie w łóżku oglądając tv... Wróciłam dziś z uczelni wcześniej, bo siostra źle się czuła i nie mogła dłużej zostać z Julią. Prawdopodobnie będę musiała zrezygnować z nauki, te studia były złym pomysłem... Wtedy nie przewidziałam tego, że będę "samotną" matką. Bo niby jest On, ale go nie ma. Najgorsze są wizyty w przychodni, na szczepieniach. Każda pani z mężem, a ja z tobołami i nosidełkiem z małym dzieckiem sama.

Wiem, możecie napisać, że marudzę, użalam się nad sobą i macie rację. Miałam nadzieje, że ta samotność będzie chwilowa, ale okazuję się, że to jednak na dłuższą metę. Nie umiem tego przyswoić, nie potrafię. Żałuje wszystkiego, oprócz decyzji o mojej małej Kruszynce..


1 komentarz:

  1. Też na szczepienia chodzę sama z dziećmi zawsze z dwójką nawet jak jedno ma szczepienie... ale jakoś nigdy się nie przejmowałam tym,że D z Nami nie jeździ. Uszy do góry będzie dobrze. A kiedy Twój mąż wraca?

    OdpowiedzUsuń