środa, 10 października 2012

Aktualności

Absurdy przeróżnych instytucji w tym kraju po prostu przyprawiają mnie o ból głowy. Ale od początku...
Jakiś czas temu, jeszcze przed porodem, złożyłam papiery na studia magisterskie. I w poniedziałek otrzymałam pismo z szanownej uczelni o przyjęciu mnie do grona studentów. Wraz z zawiadomieniem o przyjeciu przyszła informacja o stypendiach m.in. socjalnych, o które miałam zamiar się ubiegać. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że termin składania wniosków upływa dziś, czyli dwa dni od otrzymania tejże informacji. Nadal nie byłoby to problemem, ale każdy kto kiedykolwiek załatwiał coś takiego jak stypendium, orientuje się, że otrzymanie dokumentów, które należy dołączyć do wniosku jest wręcz nie realne w ciągu dwóch dni.
Mimo to nie zraziłam się tym  i wczoraj zabrałam Julię na wyprawę na Rzeszów. Mała bardzo dzielnie to zniosła, ale okazało się, że i tak nic nie załatwiłyśmy a spędziłyśmy tam cały dzień..

Kolejną zaobserwowanym faktem jest to jak małe dziecko działa na urzędniczki... To na co trzeba czekać dzień lub dwa dzięki Julii udało mi się uzyskać jeszcze tego samego dnia:)