czwartek, 18 października 2012

Jak z przyjacielem..

Kiedy czytam książkę, czuję się jakbym była w innym świecie, bohaterowie opisywani w książce stają się moimi przyjaciółmi, myślę o problemach, z którymi się borykają.. Wiem, że może to dziwnie brzmi, ale książka to moja przyjaciółka..

I tak właśnie jest z książkami Małgorzaty Kalicińskiej. Przeczytałam trylogię "Nad Rozlewiskiem" i nawet zakupiłam te książki, chociaż raczej tego nie robię, bo nie pozwala mi na to mój budżet..
Jestem w trakcie czytania książki, a właściwie zbioru felietonów Kalicińskiej "Widok z mojego okna". Nie skończyłam jeszcze "Anny Kareniny" i w sumie nie czytam raczej dwóch książek jednocześnie, ale dziś jakoś tak otworzyłam ją, gdy karmiłam Julię i wciągnęła mnie. Lubię styl, w jakim Pani Małgorzata piszę o zwykłym, domowych problemach. Więcej na temat książki, wtedy jak ją przeczytam:)



A z takich moich przyziemnych i całkiem domowych spraw skorzystałyśmy z córa z pięknej pogody, jaka zachęca nas za oknami i wyszłyśmy na spacer.. W  efekcie wróciłyśmy bogatsze o reklamówkę orzechów z naszego sadu i ostatnich pomidorów spod foli..:)