wtorek, 26 lutego 2013

Sukces?

Właśnie czytam artykuł  odnoszący się do sukcesu.. i tak sobie myślę, że artykuł ten w znacznym stopniu dotyczy mnie samej. Cały czas robię coś co  przez wiele osób mi bliskich, ale nie tylko uważane jest za wyznacznik sukcesu. I jest w tym artykule wiele prawdy, mimo że osiągamy tak wiele, inni mówią ;"osiągnęła sukces" a ja tego nie czuje. prześladuje mnie strach, że to tracę albo że coś przeoczyłam..

poniedziałek, 18 lutego 2013

Wspomnienia z dzieciństwa..

Otwierając dziś maila natknęłam się na wiadomość o konkursie organizowanym przez Polskie Księgarnie z okazji Dnia Kota. Konkurs dotyczył imion dwóch kotów z bajki, która dawniej wyświetlana była przez TVP. Weszłam na YouYube, żeby przypomnieć sobie bajeczki z moich lat dziecinnych i znalazłam bajkę, którą uwielbiałam, mianowicie "Przygód kilka wróbla Ćwirka".

Oglądając te bajki, aż ciepło robi się na duszy, bo to są prawdziwe bajki, miłe dla oka i ucha. Nie ma w nich nieuzasadnionej agresji i przemocy. Dziś oglądając kanały dla dzieci zastanawiam się kto te bajki wymyśla. Durnota co niektórych mnie powala i w sumie nie dziwię się, że z tych dzieci wyrastając później ludzie, którzy nie umieją normalnie żyć, ani radzić sobie w życiu inaczej jedynie używając przemocy. Dawniej to były bajki, albo słuchowiska radiowe dla dzieci. Szczerze powiedziawszy sama nie wiem czy nadal są nadawane te audycje dla dzieci, nawet nie pamiętam, która stacja prowadziła te audycje, a szkoda:((. Brakuje mi radia, gdzie byłyby czytane książki, albo przeprowadzane rozmowy na jakieś konkretne tematy, które dotyczyłyby naszych codziennych problemów. W większości stacji radioweych jest pełną reklam, których nienawidzę, najczęściej wyłączam odbiornik bo nie da się tego słuchać...

piątek, 15 lutego 2013

Żoną być...

Mamy już piątek... A dopiero była niedziela i K. wysiadał z samolotu, za parę dni znów Go nie będzie.. Czas zdecydowanie za szybko leci.. Ten tydzień był nadzwyczajny, wypełniony po brzegi miłością, a czasem nienawiścią.. Nieobecność mojego męża jest destrukcyjna dla naszego małżeństwa, ale wiem, że musimy to jakoś przetrwać. Były takie momenty ostatnio, że sama siebie miałam dość, także bardzo podziwiam męża mego.
Małżeństwo to ciężki kawałek chleba, że tak to ujmę. Czasem ciężko mi jest odpuścić albo przyznać się do błędu. Chciałabym mieć więcej pokory w sobie, ale boję się, że jak odpuszczę albo trochę mu poluzuje, to przestanie mnie szanować... i zacznie wykorzystywać to, że jestem uległa.
Chciałabym być dobrą żoną, ale czasem wydaję mi się, że nie umiem. Chcę K przyciągać do siebie i naszej rodziny, a nie odpychać Go swoim zachowaniem.
Wczoraj było na początku bardzo ciężko, mimo, że Walentynki to jakoś nie udało nam się od razu złapać tego klimatu... Jednak wieczorem mąż i ja postanowiliśmy poprawić sobie humory. Romantyczna kąpiel przy blasku świec i dobre wino wynagrodziły złości całego dnia. Poczułam, dlaczego tak bardzo Go kocham.

wtorek, 5 lutego 2013

Z miłości do..

...córki.
Postanowiłam zacząć gotować dla Julii zupki i wszelkie inne potrawy, jakie powinna teraz jeść. Wcześniej podawałam jej "gerberki", ale w sumie nie wiem czy był to dobry pomysł. Było to bardzo wygodne, otwierasz słoiczek i jest. Wiem, że warzywa kupione w sklepie też nie dają pewności, że są "eko", ale wiem, że smakują całkiem inaczej niż te ze słoika. Nie chciałabym, żeby moja córka nie chciała później jeść normalnego jedzenia, tylko to słoiczkowe.
Dziś wyjątkowo dała mi ta moja mała gwiazda popalić. Nie chciała wogóle spać przez dzień, tylko non stop, żeby się z nią bawić, a to na rączki, a to na huśtawkę... I muszę przyznać, że wyjątkowo dziś jestem mega zmęczona.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
...do męża.
Cały wczorajszy dzień roznosiła mnie ogromna złość na K. Zbierało mu się kilka dni już, miałam ochotę normalnie go "udusić". Wieczorem, jednak postanowiłam coś zmienić i troszkę mu odpuścić. Zaczęliśmy rozmowę oczywiście przez telefon, a swoją drogą nie lubię rozmawiać przez telefon na te trudne tematy, na samym początku oczywiście kłótnia. Później, K. stwierdził, że powinniśmy powiedzieć sobie o tym co nas boli i co nam nie odpowiada. Rozmowa cały czas trwa, tzn. wczoraj zaczęliśmy, ale musieliśmy skończyć po jakiejś godzinie, bo było już dość późno. Ciąg dalszy nastąpi raczej dopiero w niedzielę, ponieważ ja wolę rozmawiać na żywo, zresztą K. również.



-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
...do samej siebie.
Chcę i staram się dbać o siebie, w kontekście małych przyjemności dla siebie. W moim przypadku jest to możliwe dopiero, jak córeczka śpi. Kocham książki i poświęcam tej pasji każdą wolną chwile.... Jest jeszcze wiele innych rzeczy, które sprawiają mi ogromną przyjemność, ale to już temat na inny post.

poniedziałek, 4 lutego 2013

One day...



i po egzaminie...

Julia grzecznie śpi, więc mam chwilę, żeby zasiąść przed komputerem z kawą.

Wczoraj byłam na egzaminie, do którego uczyłam się 2 tyg, z przerwami oczywiście na czas dla Julii.. I tak więc wybiła godzina zero, siedzimy i piszemy.. Pytania były dość proste, ale ja oczywiście miałam pustkę przed oczami i nie wiem, ale raczej nie zdam tego w pierwszym terminie.

Za tydzień w niedziele przyjeżdża K.. Nie cieszę sie już nawet tym, że będziemy mieli tydzień dla siebie. Moi rodzice już wyjechali, więc będziemy tylko we trójkę. Oddaliliśmy się od siebie tak bardzo, że nie rozmawiamy ze sobą. Dopiero co braliśmy ślub kościelny, a ja mam wrażenie, że źle zrobiliśmy.
Zastanwiam się jak długo można tak życ, ze sobą a jednak osobno. Trwa to już od jakiegoś czasu, ale nie chciałam o tym pisać, bo to bez sensu. Jeżeli oboje nad tym nie popracujemy nic się nie zmieni, ja chcę i staram się jak tylko mogę. Wczoraj chciałam porozmawiać, ale jemu się nie chciało, jak powiedział: " nie mam przyjemności z Tobą rozmawiać.." Smutne, ale ja już nie chce i nie wiem co robić...

Wstyd mi, że już nie czuję siły, która pomogłaby mi to wszystko naprawić...