wtorek, 5 lutego 2013

Z miłości do..

...córki.
Postanowiłam zacząć gotować dla Julii zupki i wszelkie inne potrawy, jakie powinna teraz jeść. Wcześniej podawałam jej "gerberki", ale w sumie nie wiem czy był to dobry pomysł. Było to bardzo wygodne, otwierasz słoiczek i jest. Wiem, że warzywa kupione w sklepie też nie dają pewności, że są "eko", ale wiem, że smakują całkiem inaczej niż te ze słoika. Nie chciałabym, żeby moja córka nie chciała później jeść normalnego jedzenia, tylko to słoiczkowe.
Dziś wyjątkowo dała mi ta moja mała gwiazda popalić. Nie chciała wogóle spać przez dzień, tylko non stop, żeby się z nią bawić, a to na rączki, a to na huśtawkę... I muszę przyznać, że wyjątkowo dziś jestem mega zmęczona.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
...do męża.
Cały wczorajszy dzień roznosiła mnie ogromna złość na K. Zbierało mu się kilka dni już, miałam ochotę normalnie go "udusić". Wieczorem, jednak postanowiłam coś zmienić i troszkę mu odpuścić. Zaczęliśmy rozmowę oczywiście przez telefon, a swoją drogą nie lubię rozmawiać przez telefon na te trudne tematy, na samym początku oczywiście kłótnia. Później, K. stwierdził, że powinniśmy powiedzieć sobie o tym co nas boli i co nam nie odpowiada. Rozmowa cały czas trwa, tzn. wczoraj zaczęliśmy, ale musieliśmy skończyć po jakiejś godzinie, bo było już dość późno. Ciąg dalszy nastąpi raczej dopiero w niedzielę, ponieważ ja wolę rozmawiać na żywo, zresztą K. również.



-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
...do samej siebie.
Chcę i staram się dbać o siebie, w kontekście małych przyjemności dla siebie. W moim przypadku jest to możliwe dopiero, jak córeczka śpi. Kocham książki i poświęcam tej pasji każdą wolną chwile.... Jest jeszcze wiele innych rzeczy, które sprawiają mi ogromną przyjemność, ale to już temat na inny post.

10 komentarzy:

  1. No to jesteście na dobrej drodze do porozumienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też od samego początku Arkadiuszkowi daje gotowane papki A Mateuszek to typowy słoiczkow nie chciał mojego jedzenia gotowanego bo najważniejsze jest by mieć sprzęt reszta jest prosta i z 3 marchewek możesz zrobic obiadek na kilka dni :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Z facetami rozmawia się ciężko ale trzeba próbować do skutku. Co do zupek dla córci jestem za. Może dlatego że mój Kacperek nie chciał nawet patrzeć na słoiczki i ja od początku gotowałam mu sama. najbardziej lubił pierś z kurczaka duszona z marcheweczką :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, jakiś krok do porozumienia między Wami. Rozmowa jest bardzo ważna w związku. Mam nadzieję, że uda Wam się znaleźć drogę do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozmowa zawsze pomaga, nawet gdy jest długa i trudna, nawet gdy ma trwać tydzień i w każdy dzień zaczynać się kłótnią. W końcu wyjaśnicie sobie wszystko, albo przynajmniej większość i będzie wam obojgu lżej.

    OdpowiedzUsuń
  6. No najgorsze sa takie dnie kiedy dziecko nie daje chwili spokoju hehe.. a jeszcze najgorsze kiedy ciagle sie buntuje i placze, a ty nie potrafisz mu pomoc... ehh... moja juz swoje fochy pokazuje;p

    OdpowiedzUsuń
  7. życzę jak najwięcej czasu na czytanie książek, bo domyślam się, że przy maluchu jest go trudno znaleźć, zwłaszcza, że zawsze jest jeszcze mnóstwo innych rzeczy do zrobienia

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana bardzo dobrze ze zaczeliscie rozmawiac i to jest bardzo wazne rozmowa jest kluczem do wszytskiego ... co do ciebie super kochana takie drobne rpzyjemnosci są nam bardzo potrzebne ...buziakuje mocno WAS!!!:****

    OdpowiedzUsuń
  9. u nas tez na poczatku dawalam gotowe zupki ale potem doszlam do wprawy teraz Mlody je to co my.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem za domowymi zupkami. Pewnie nawet taniej wychodzą od gotowych ze sklepu, ale przede wszystkim nie porównywalnie zdrowsze.

    OdpowiedzUsuń