sobota, 25 maja 2013

Jak ja mam zdrowo utyć??

Jak Wam wiadomo nie od dziś chcę przytyć, bo moja waga jest niestety piórkowa. Póki co moja waga nie pokazuję więcej niż 44 kg, ale to i tak sukces, bo swego czasu było dużo gorzej. Wiadomo, że większość ludzi z przybraniem na wadze nie ma większego problemu, bo odżywiają się nie zdrowo i byle jak. Ja chcę zdrowo utyć, odżywiając się produktami gotowanymi na parze, zawierającymi zdrowe tłuszcze itd. Tak swoją drogą to ciekawa jestem czy w ogóle jest to możliwe :P.

Mąż mój aktualnie mieszka w Niemczech i jemu udało się schudnąć zdrowo odżywiając. W trosce o naszą córkę, żeby zdrowo jadła ona, jak również i ja zakupiliśmy parowar, który służy mi już parę miesięcy. Muszę powiedzieć, że nie zawsze gotuję w nim obiady, co nie zmienia faktu, że dania gotowane na parze uwielbiam. Może znacie, jakieś ciekawe przepisy w przystępnej cenie??

 Bardzo chętnie wypróbowałabym czegoś nowego. Jestem fanką kilku blogów, na których dziewczyny umieszczają przeróżne przepisy, pysznie  to zawsze wygląda i w większości to zdrowe jedzenie. Dzięki tym blogom zaczęłam zwracać uwagę na to co jem ja i moja Księżniczka:). To chyba prawda jest, że jedzenie wpływa na to jakimi jesteśmy ludźmi, dlatego trzeba jeść fajnie i zdrowo:). A tu macie mój obiadek:

 

czwartek, 16 maja 2013

Codzienności trochę..

Doszłam ostatnio do wniosku, że jestem niewdzięcznym blogerem, bo piszę mało i chyba jakoś tak monotematycznie... Czas to zmienić, w ogóle postanowiłam dużo u siebie pozmieniać. Dziękuję jednak tym, którzy czasem tu zaglądają.

U mnie jak zwykle o tej porze zaczynają się pomału jakieś egzaminy i zaliczenia. I tak na tym zjeździe, który będzie już za dwa (niecałe) dni zaliczenie i później na tygodniu też egzamin. Swoją drogą to dziwne, że na studiach zaocznych robią egzaminy w środku tygodnia i to jeszcze w godzinach przedpołudniowych. Mi to w sumie jakoś bardzo nie przeszkadza, bo ja nie pracuję (mam nadzieję, że sie to kiedyś zmieni), więc mogę jechać i w środku tygodnia na egzamin.


Dziś rodzice wyjeżdżają razem z siostrą i znów zostaniemy z moja Księżniczką same we dwie w domu, ale na szczęście mój K przyjeżdża na krótki urlop 30 maja na 4 dni, więc spędzimy ten czas rodzinnie. Obojgu nam brakuje coraz bardziej takiej codziennej normalności i bycia razem we trójkę. Już sami nie wiemy jak rozwiązać ten problem, często o tym rozmawiamy, a ostatnio to nawet codziennie. Nie i to nie ja jestem prowodyrem tych rozmów tylko mój mąż, który sam mówi, że chyba nas zabierze do siebie, czyli do Niemiec, bo jemu coraz smutniej tam samemu być i nie widzieć jak nasze dziecko się rozwija i szaleje. Ja nagrywam mu tysiące filmików i zdjęcia wysyłam, ale to nie to samo. Z drugiej strony wiem, że to troche może i egoistycznie z mojej strony, ale boję się tam wyjechać, bo niestety muszę przyznać, że języka nie znam za dobrze, ani realiów tamtejszego życia, bo to jednak jest obcy kraj. Tam pewnie byłoby nam lepiej pod wieloma względami, jednak zawsze chcieliśmy na stałe mieszkać tu w Pl, a konkretnie w Rzeszowie, ale niestety z praca w naszym pięknym kraju jest jak jest i nie widać coby lepiej miało być. Codziennie postanawiam sobie, że zacznę uczyc się niemieckiego, ale zawsze jest coś, a to dziecko, a to egzaminy, a to coś trzeba w ogrodzie i tak non stop. Muszę w końcu się zmobilizować, bo książki już mam do nauki i wiem, że taka nauka "na sucho" może i niewiele mi da, ale to zawsze coś na początek, przynajmniej jakiś zasób słów będę mieć.

Kolejnym postanowieniem jest zacząć zdrowo i mądrze się odżywaić, mój K. już wprowadził tą zasadę u siebie i będąc  w NIemczech cały czas ją stosuje. Schudł i waży już 81kg, choć w sumie mi jego waga nigdy jakoś konkretnie nie przeszkadzała, ale jak on się z tym dobrze czuje i jest mu z tym lepiej to niech będzie.

Na dziś to tyle,a następnym razem może  trochę zdjęć będzie:)

poniedziałek, 6 maja 2013

Wyobrażenia

Długi weekend majowy już za nami. Mąż już w niedzielę wyjechał do Niemiec, bo dziś od rana w pracy. W sobotę spędziliśmy dzień na przygotowaniach, a później na zabawie na weselu siostry mojego męża. Nasza mała Księżniczka została w domu z moimi rodzicami, bo wspólnie doszliśmy do wniosku, że takie zabawy to jeszcze nie dla niej, a poza tym chcieliśmy spędzić tylko we dwójkę te dwa dni i było super.
Często łapie się na tym, że strasznie gonimy za pieniędzmi. Mąż pracuje za granicą, bo chce zapewnić nam lepsze życie, ale coraz częściej zastanawiam się czy jest to wszystko warte tych poświęceń jakie wynikają z jego strony no i z mojej, bo w końcu zostaje w domu sama z problemami. Chcielibyśmy kiedyś zamieszkac sami w swoim domku, ale coraz częściej w moich myślach pojawia się pytanie, czy naprawdę jest nam tak źle mieszkać z rodzicami, często ich nie ma, więc to tak jakbyśmy mieszkali sami. Jednak kiedyś tu wrócą i jak będzie wtedy? Mimo wszystko to nie to samo co swoje własne, takie jakie my chcemy, wymarzone gniazdko, choćby nie wiem jak było piękne. Chciałabym sama wybierać kolor płytek do łazienki, czy kolor kuchni. Wiem jedno, że musimy dziękować za to co mamy,bo są tacy,ktorzy mają gorzej.