poniedziałek, 24 czerwca 2013

Kłótnia i lekarz.

Niedziela niby weekend i powinno być przyjemnie, ale wczorajszy dzień był okropny..Zaczęło się niewinnie, wstałyśmy z Julią z samego rana (jak zawsze) zjadłyśmy śniadanie i wyruszyłyśmy na lotnisko odwieźć moje siostry. I poleciały do Niemiec w odwiedziny... Wracając do domu dopadł nas deszcz, ale Julia bardzo grzecznie zachowywała się podczas podróży, bo jakby nie patrzył to prawie godzinę jechałyśmy. Całą drogę układałam sobie plan, jak spędzimy z Julą dzień przed Skypem, żeby porozmawiać z K.

Po powrocie faktycznie zaczęliśmy gadać, Mała nawet nie chciała rozbić mojego laptopa, bo ostatnio ma jakieś destrukcyjne podejście do większość przedmiotów technologicznych. Wszystko było ok, do momentu w którym zaczęliśmy z K. kłócić się i w sumie teraz to nawet nie pamiętam o co. Kłóciliśmy się cały dzień, z przerwami na usypianie Julii. Temat kłótni był jeden- nasza rozłąka. Za radą moich blogowych przyjaciółek postawiłam sprawę jasno, albo idziemy w jedną strone albo w drugą. Temat mojej wyprowadzki do Niemiec był obecny przez ostatnie kilka dni w naszych rozmowach, ale  żadnych konkretów. Do wczoraj.

Doszliśmy do porozumienia! W końcu. Otóż sprawa ma się tak: ja mieszkam w Polsce do końca swoich studiów, czyli jeszcze rok, a między czasie będziemy kursować do siebie raz on, a raz my z Małą na trzy, cztery dni. K. przenosi się do nowego, większego mieszkania, w którym będzie miał swój dość duży pokój i będzie opcja, żebyśmy z Małą jeździły do niego. W końcu wiem na czym stoję, jeżeli w ciągu tego roku coś się zmieni lub dojdziemy do wniosku, że zmieniamy plany i on wraca, to wtedy nie będzie przeprowadzki. Najważniejsze jest to, że to będzie ostatni rok naszej rozłąki, obiecał mi to i będę mu zawsze o tym przypomniać.

Dziś byłam u lekarza, po wyniki badań. I... jestem zdrowa jak ryba. Pan doktor powiedział, że mam więcej jeść i tyle. Wszystkie hormony w normie, żadnej anemii czy czegoś podobnego. Także ja już nie wiem, musimy pomyślec o jakimś dietetyku. Kupiłam witaminy w tabletkach i magnez, na moje zszargane nerwy:/, piję melisę. Julia daję mi ostatnio bardzo popalić. Zostały mi jeszcze dwa egzaminy jakoś dam radę.

7 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę, że u Ciebie sprawa się wyjaśniła i wiesz na czym stoisz. Ja jestem jeszcze dalej w trakcie kłótni. Już od kilku tygodni :/ i na razie nic :/
    Generalnie to dobrze, że jesteś zdrowa. Może jak pójdziesz do dietetyka, to coś się wyjaśni i przybierzesz trochę na wadze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aj Kochana bardzo się cieszę ,że porozmawialiście postawiłaś jasno sprawę i ustaliliście coś to teraz już będzie tylko lepiej:*****
    Kochana proszę Cię Ty jedz ja wiem ,że Ty jesteś zalatana , małe dziecko mnóstwo obowiązków ale proszę tam dbaj nam o siebie i jedz Chudzinko Ty NASZA♥

    OdpowiedzUsuń
  3. super ze podjeliscie jakas decyzje.. rok przeleci jak z bicza strzelil ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. oj tak rok szybko mija u mnie rozłąki już 6 miechów teraz w sobote wróci mąż i będzie aż do 8 sierpnia by znów na pół roku wyjechać ech wiem co to znaczy o tyle masz dobrze że możesz męża odwiedzić ja tej przyjemności nie miałam bo mąż na okręcie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo Cię podziwiam, nie wiem czy ja mogłabym tak non stop sama, jak Ty.

      Usuń
  5. straszne jest to, że tyle ludzi musi żyć na odległość przez "głupią" pracę :( życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń