piątek, 6 grudnia 2013

Grudniowy czar...

Dziś już 6 grudnia, czyli Mikołajki. Pamiętam czas, kiedy byłam dzieckiem, moment w którym spadł śnieg to zawsze było moje małe święto. Kolejnym ważnym wydarzeniem, było pisanie Listu do Mikołaja.
W końcu nadchodził ten wyczekany dzień prezentów...
Dreszczyk emocji i tyle pytań: Czy coś dostanę? Co to będzie??
Pamiętam, że prezenty nie zawsze były takie jak w liście, ale zawsze radość ogromna. Moja Julia dziś kończy 15 miesięcy, wiem że jest za mała na listy itd. Prezent kupiłyśmy dopiero dziś, córcia sama wybrała. Nie takiego Mikołaja dla niej chciałam, nie postarałam się.
Przyznaję się, ale już wiem jak będą wyglądać przyszłoroczne Mikołajki. Natomiast zrobię wszystko, żeby te pierwsze świadome Święta były wyjątkowe dla mojej Małej kruszynki:**
A oto jej prezenty:


 Za oknem okropny zimny wiatr szaleje, z nieba prószy biały puch...



 Mam nadzieję, że ten miesiąc będzie wyjątkowy dla nas, pełen zmian i nowości. Chcę, aby te Święta coś zmieniły w moim życiu i mojej rodziny. Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła pokazać wszystkim moją miłość do nich.

5 komentarzy:

  1. Ja też się dziś nie popisałam jak już mówimy o mikołajkach, ale za to następne będę planować chyba tydzień wcześniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ach mikołajkowy czas jak zawsze fajny ale to najważniejsze że człowiek się zatrzymuje i widzi że czas na zmiany... niewiele osób to potrafi... w tej gonitwie

    OdpowiedzUsuń