poniedziałek, 4 lutego 2013

One day...



i po egzaminie...

Julia grzecznie śpi, więc mam chwilę, żeby zasiąść przed komputerem z kawą.

Wczoraj byłam na egzaminie, do którego uczyłam się 2 tyg, z przerwami oczywiście na czas dla Julii.. I tak więc wybiła godzina zero, siedzimy i piszemy.. Pytania były dość proste, ale ja oczywiście miałam pustkę przed oczami i nie wiem, ale raczej nie zdam tego w pierwszym terminie.

Za tydzień w niedziele przyjeżdża K.. Nie cieszę sie już nawet tym, że będziemy mieli tydzień dla siebie. Moi rodzice już wyjechali, więc będziemy tylko we trójkę. Oddaliliśmy się od siebie tak bardzo, że nie rozmawiamy ze sobą. Dopiero co braliśmy ślub kościelny, a ja mam wrażenie, że źle zrobiliśmy.
Zastanwiam się jak długo można tak życ, ze sobą a jednak osobno. Trwa to już od jakiegoś czasu, ale nie chciałam o tym pisać, bo to bez sensu. Jeżeli oboje nad tym nie popracujemy nic się nie zmieni, ja chcę i staram się jak tylko mogę. Wczoraj chciałam porozmawiać, ale jemu się nie chciało, jak powiedział: " nie mam przyjemności z Tobą rozmawiać.." Smutne, ale ja już nie chce i nie wiem co robić...

Wstyd mi, że już nie czuję siły, która pomogłaby mi to wszystko naprawić...