czwartek, 11 lipca 2013

Zmiana planów..

Ostatnie tygodnie spędziłam na nauce i częstym jeżdżeniu na uczelnie, w celu zdawania egzaminów. Tak więc chciałabym ogłosić, że prawdopodobnie wszystkie egzaminy zdane. Piszę, że prawdopodobnie ponieważ jeden z wykładowców ociąga się z oceną naszych prac. Zabawne, mieliśmy  z nim dwa przedmioty, przy czym egzamin jednego z nich był miesiąc temu, a wyników brak.

Zastanawiające jest to, że ludzie zajmujący pewne stanowiska, powinni odzwierciedlać swoje zachowanie pewnymi cechami przyporządkowanymi odpowiednim funkcjom. Niestety jak widać w sytuacji ocen moich egzaminów, nie którzy nie poczuwają się do odpowiedzialności i nie mają wewnętrznego poczucia obowiązku wobec osób, które czekają na wynik. Pomijam fakt, że już prawie połowa lipca.

Ale to nie o tym miało być... Otóż musieliśmy zmienić plany dotyczące naszego urlopu. Miał on rozpoczynać się w środę za tydzień i trwać dwanaście dni. Niestety, urlop został skrócony o połowę i jedynym plusem jest to, że mąż przyjeżdża wcześniej, czyli w niedzielę. Wszystkie zmiany zostały spowodowane wcześniejszym planowanym porodem mojej szwagierki, czyli siostry męża. Otóż przyszły tatuś pracuje z K. w Niemczech. Pracują na budowie i wykończeniach i mają teraz tzw. "sezon", czyli mnóstwo pracy i mało czasu. W efekcie nie mogą obaj jednocześnie zjechać do Polski na urlop. Stąd wszystko uległo przesunięciu.

Mimo to jedziemy do Zakopanego na dwa dni, bo trzeba cieszyć się tym co mamy, czyli jakby nie patrzył tydzień Mąż  będzie, trzeba to wykorzystać.