piątek, 19 lipca 2013

Obdarowana

Nie mam jakoś weny do pisania, albo inaczej wena jest, ale wtedy kiedy przychodzi nie mam czasu, a gdy już mogę pisać tematy uciekają z głowy..

Mąż niestety musiał lecieć do pracy już w poniedziałek, ale już za tydzień przylatuje i to na pełne 2 tygodnie:). Cieszę się, bo w sumie pogoda nie była jakaś rewelacyjna i może pod koniec miesiąca będzie lepiej??:)

W ciągu jednego dnia, kiedy Mąż był w domu sprezentował mi telefon, który jest rewelacyjny i wart swojej ceny. W sumie to jakoś tak bardzo na niego nie nalegałam, ale Ślubny chciał zrobić mi przyjemność i wynagrodzić to, że nie ma Go z nami. Jednak jest tak, że co by mi nie kupił samochód, telefon czy cokolwiek innego(a ostatnio uzbierało się tego trochę-maszynka do golenia , szczoteczka do zębów) nie zastąpi ani Jego osoby ani chwil spędzonych razem.

Ojciec wrócił z Niemiec, niestety czas spędza pod wpływem procentów. To tak bardzo drażliwy dla mnie temat, że chyba nie będę go tu więcej poruszać.

Córeczka rośnie jak na drożdżach, samodzielnie już chodzi i coraz więcej rozumie. Prowadzi rozmowy w tylko sobie znanym, dziecięcym języku. Kochana moja daje mi siłę na każdy kolejny dzień..:*