środa, 11 września 2013

Ciemnogród.

Dawno nie pisałam, ale miałam mnóstwo na głowie i w sumie nie wiem czy chce mi się to wszystko opisywać. Jednak chyba pasuje coś napisać:). W zeszłym tygodniu  wędrowałam od szpitala do domu. Powodem tych wędrówek była moja siostra, która musiała brać sterydy, żeby jej Maleństwo miało wykształcone płuca. Już wszystko jest w porządku, także teraz tylko czekamy na poród:).

Na moim stażu jestem już trzeci tydzień i coraz bardziej podoba mi się tam to co robię. Niestety już teraz wiem, że nie ma szans żebym mogła tam pracować. Jednak myślę pozytywnie, będę mieć te trzy miesiące stażu i może to pomoże mi znaleźć później pracę podobną do tej, która wykonuję teraz.

Problem opieki nad Julią też już został w miarę rozwiązany. Mamy nianię, którą jest moja koleżanka, znamy się od dziecka. Julka świetnie dogaduje się z nianią i bardzo szybko ją zaakceptowała, a o to głównie mi chodziło.

Coś o czym chciałam napisać już jakiś czas temu, dotyczy złotych rad osób starszych, czyt. babć i dziadków. Tematem porad oczywiście są dzieci i ich wychowanie. Po takich rozmowach z tymi osobami mam wrażenie, że krzywdzę swoje własne dziecko i jestem najgorszą matką świata. Denerwują mnie "złote rady" udzielane non stop. Rozumiem pomoc, ale w granicach rozsądku. Z całym szacunkiem dla osób starszych wiekiem, może i bardziej doświadczonych, aczkolwiek czasem mam wrażenie, że mieszkam w jakimś ciemnogrodzie, to jest moje dziecko i naprawdę nie mam ani zamiaru ani chęci świadomie i z premedytacją robić mu krzywdy...