czwartek, 12 września 2013

Jesień.

Lubię ten moment w roku, gdy już kończy się lato, ale jeszcze nie jest zbyt zimno.. Zamglony krajobraz, w powietrzu zapach palonych liści i grzybów w lesie. Tak, zdecydowanie teraz ten czas jest moim ulubionym czasem w roku. Jak go nazwać? Czy to już jesień? Dla mnie to jest właśnie jesień, taka skromna, ukryta, jeszcze się chowa, ale już daje znak, że nadchodzi.

Czas kolorowych liści, pięknych brązowych kasztanów i moich ulubionych orzechów włoskich. Dawniej był to czas szkoły i zapachu nowych książek i zeszytów. Uwielbiałam to i tęsknie za szkołą. Nigdy nie stroniłam od nauki, nawet można powiedzieć, że bardzo ją lubiłam. Nadal tak jest, niestety na studiach nauka wygląda całkiem inaczej. W moim odczuciu, niektóre przedmioty, albo inaczej wykładowcy uwsteczniają rozwój intelektualny osób, które przychodzą na zajęcia. Inna historia to osoby, które nie wiadomo po co przychodzą na te wykłady, chyba tylko poprzeszkadzać, tego nie zmieni nikt, zawsze i wszędzie byli i będą tacy, którzy nie potrafią uszanować innych. 

Nie wiem co mnie tak naszło na wspomnienia o szkolnych perypetiach. Mam córeczkę i nie mogę doczekać się momentu, kiedy będziemy razem szukać wyprawki do przedszkola, a później do szkoły. Chciałabym mieć taką pracę, żebym mogła zawsze odprowadzać ją do szkoły i z niej odbierać.

Zależy mi na tym, żeby moja mała Kruszynka zawsze chciała ze mną rozmawiać, najpierw o szkole i przygodach, jakie ją tam spotkają, ale też o tym co będzie działo się w jej życiu, gdy będzie dorastać.