czwartek, 14 listopada 2013

Więc tak..

Doleciałam i nawet się nie pogubiłam, o dziwo!:):) A tak na poważnie to mój niemiecki jest w lepszym stanie niż przypuszczałam :P.
Jeszcze sama nie wiem co myśleć o tym miejscu, gdzie jestem. W sumie chyba mi się podoba, ale znów to zrobiłam..:/
Dokuczyłam K. i to tak bardzo nie przyjemnie, a teraz mi wstyd. Miałam dziwny napad chandry... Może przez to, że czuję się tu obco, wszystko jest inne i jeszcze nie poznane przeze mnie. Aczkolwiek Niemcy spotykani na ulicy czy w sklepie wszyscy mili, uśmiechają się i zagadują o Julie. Zastanawiam się, jakby się tu żyło? Czy znalazłabym tu jakiś znajomych, czy dziewczyny w podobnym wieku...

Póki co jestem oderwana od swojej zwykłej codzienności i jakoś mi tak dziwnie, no..:/

Dlaczego nie potrafię okazywać uczuć i miłości, jaką mam w sobie do córki i K.?? Zawsze tylko złość i krzyk, źle mi z tym..:/:/