wtorek, 3 grudnia 2013

Hardcore

W tamtym tygodniu mało spałam, non stop na pełnych obrotach. Pierwszą rzeczą, która nie dała mi spać, a raczej osobą była moja Julia i jej czwórki, a żeby było zabawniej to wszystkie cztery. Tak!!! Wyszły wszystkie cztery, akurat kiedy matka ma najważniejszy egzamin w semestrze.
W ostatnią sobotę miałam egzamin, który ciężko zdać, ponieważ Pan Wykładowca lubi robić poprawki:/.
Ząbkowanie trwało do środy, no to pomyślałam, że w końcu będę mogła spokojnie się pouczyć w nocy, bo w dzień nie było najmniejszych szans:).

Niestety moje plany spełzły na niczym ponieważ Julia złapała, jakiegoś wirusa i przez dwie noce z rzędu wymiotowała. W sumie to cieszę się, że tylko na wymiotach się skończyło, ale nie powiem, jak zaczęła zwracać wszystko o 12 w nocy, to byłam przerażona. W piątek Julia wracała już do zdrowia, ja co się dało to uczyłam się kiedy Mała spała. Wstaję dnia następnego i co?? Oczywiście ja zaczęłam wymiotować, no ale cóż... Godzina zero, czyli egzamin o 16. Jakimś cudem dojechałam na miejsce, chociaż dzisiaj nie pamiętam sama do końca jak. Coś tam napisałam, ale w cud nie wierzę. Wątpię, abym zdała ten egzamin.

Mimo wszystko cieszę się, że mam to za sobą. A moją Julie kocham jeszcze bardziej, jej ufne oczy i pocałunek co rano...:*;*:*