sobota, 5 kwietnia 2014

Aaaa!!!! Moje dziecko idzie do żłobka.

  Nie wiem, czy wiecie, ale jak można się zorientować po tytule postu dziś będzie o mojej córce i... jej żłobku. Tak , tak moje maleństwo, najukochańsza córeczka mamusi idzie do żłobka. Pewnie wiele z Was powie, że to za wcześnie i w zupełności się z Wami zgadzam. Jednak sytuacja jest taka a nie inna i nie mam innego wyjścia.
   Wbrew pozorom tu w Niemczech maleństwa od 8 m-ca życia są oddawane do żłobków, w sumie nie wiem jak jest w Polsce, bo nigdy jakoś się tym specjalnie nie interesowałam.
W czasie, gdy decydowaliśmy się na ten poważny krok w naszym rodzinnym życiu, oczywiście ja typowa matka-panikara byłam pełna obaw. Julia jednak, jako rodzona córka swojej matki, nie zawiodła.
    Pierwszy dzień był jednym, ogromnym sprawdzianem. Podstawową zagadką było to, jak Julia zareaguje. Drugą było to jak matka sobie z językiem obcym poradzi. W tym konkretnym żłobku, do którego będziemy posyłali Julie jest tak, że rodzic zostaje z dzieckiem na czas zaaklimatyzowania, ten czas jest różny, w zależności od reakcji pociechy na nowe okoliczności. Nie wiem jeszcze jak długo potrwa to w naszym przypadku.
    Julia na samym początku była nie ufna i zaczęła nawet płakać, na co ja pomyślałam: "No to po ptokach i po żłobku". Ale, że ja uparta, a córka ma to po mnie, nie ma się co oszukiwać, zagaduję ją o pokazuje co tu nowego jest, ile nowych, innych zabawek od tych domowych i moje mądre dziecko załapało bakcyla. Drugim etapem było przybycie innych dzieci, bo ja jako nadgorliwa, żeby się nie spóźnić przyszłam pierwsza. Julia dzieci z reguły lubi, więc też jakoś długo przed nimi się nie wzbraniała.
    Natomiast co do mnie i mojego niemieckiego, to muszę powiedzieć, że moja codzienna nauka chociaż paru słówek dużo mi pomaga. Coraz więcej rozumiem, pomału uczę się też składać w miarę sensowne zdania :).
Jedynie co mnie martwi i nie daje po nocach spać to jest ta moja nieszczęsna magisterka. Takie miałam plany, jak to tu szybko to napisze, minął miesiąc, a ja nawet pliku nie otwarłam. Za tydzień ruszamy do Polski na urlop z Gwiazdą, więc mam tydzień i muszę w tym czasie napisać wszystko lub większą część. Po urlopie, jak wszystko pójdzie po mojej myśli, idę do szkoły na kurs j. niemieckiego kończącego się certyfikatem, potem szukam kursu uzupełniającego i szukam pracy w swoim zawodzie! Tak to mój plan, bo nie chcę robić, czegoś czego nigdy nie chciałam. Po drodze jednak będę musiała poszukać takiej pracy, która umożliwi nam przetrwanie :) no i żeby na waciki było:P.

A teraz trochę foteczek z naszego żłobka:






Za jakość przepraszam, bo nie wiedziałam, czy mogę robić tam fotki i robiłam na szybko:P. To są zdjęcia sali, w której znajduje się grupa Gwiazdeczek, bo w takiej jest moja córeczka:)

4 komentarze:

  1. Da sobie radę zobaczysz:*
    Buziaki słonce:**

    OdpowiedzUsuń
  2. ja uważam że złobki to cudowna instytucja moje chłopaki oby dwaj chodzili po roczku i byli zadowoleni no pierwszy złobek Mateuszka był priv i zawiodłam się bardzo ale na państwowym bylo mu genialnie wszystko zależy od Pan jakie są i co dziecia za zajęcia wymyślają... Arek od razu poszedł do żłobka państwowego byłam dobra myśli choc opinie o grupie do którj sie dostał nie były pozytywne ale sama przekonalam sie że były błędne Państwowy zlobek w moim mieście jest poprostu najlepszy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Najtrudniejsze początki, potem będzie już coraz lepiej...;-) Powodzenia... a z doświadczenia wiem jak trudno zabrać się za pisanie ...ale jak juz bedzie czas gonił to przysiądziesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. super, ze sie udalo ze zlobkiem, a Juleczka sobie swietnie poradzi i ani sie obejrzysz jak zalapie jezyk, kontkaty z dziecmi i bedzie wsztysko dobrze.

    OdpowiedzUsuń