piątek, 27 czerwca 2014

Wypalona ?

Próbowałam wielu dróg i pogubiłam się w tym wszystkim. Nie będzie ze mnie blogerki parentingowej, ani lifestylowej (ale czasem wpis o dobrym kosmetyku się znajdzie). Niestety.

Już w liceum i na studiach wiele moich koleżanek oraz kolegów, twierdziło, że dobry ze mnie doradca - psycholog. A studiowałam administrację i czasem myślę, że minęłam się  z powołaniem. Jednak żyjemy w czasach, w których można rozwijać się na wielu płaszczyznach, choćby w internecie. Tak wiem, właśnie mianowałam się samozwańczym psychoterapeutą, ale nie wiem czy ten blog będzie swego rodzaju terapią. Myślę, że raczej moim subiektywnym spojrzeniem na pewne sprawy o zabarwieniu psychologicznym.

Lubię pisać o swoich przemyśleniach, ale tak tradycyjnie, czyli na papierze, lepiej wtedy analizuję i myślę. Nie wiem od czego jest to zależne, ale myślę, że właśnie odnalazłam swoją drogę, którą będę szła z przyjemnością.

Myślę, że tak to będzie teraz wyglądało, będę spisywać swoje myśli w zeszycie do tego przeznaczonym, analizować, a dopiero później umieszczać tu, na blogu.

Mało jest osób czytających moje chaotyczne wywody, jednak człowiek ma potrzebę szukania samego siebie. W tym co robi i jaką ścieżką podąża.

Czytając ten tekst można mieć wrażenie, że nadużyłam wyrażenia "Ja myślę". Jest to w pewnym stopniu celowe, ponieważ jest to pewnego rodzaju moje katharsis.


środa, 25 czerwca 2014

Czas wolny

Od kilku dni myślę intensywnie o słowach, które pewnego wieczoru wypowiedział mój mąż. Jego wypowiedź dotyczyła mojego czasu wolnego, tego jak go spędzam, a raczej nie spędzam. Mężuś zauważył u mnie brak jakiejś swojej pasji, czegoś co pochłaniałoby mnie do reszty, sprawiało że przepadnę na długie godziny, relaksując się przy tym.

Muszę przyznać się do tego, że  nie umiem odpoczywać, ani relaksować się. Cały czas myślę o swoim życiu, jak o obowiązkach, które mnie czekają. Zawsze jest coś co trzeba zrobić już i teraz. Czasem łapię się na tym, że nie mam ani 5 min odpoczynku np. na kawę, którą pije w biegu, albo na stojąco.

Przez te kilka dni, w których powstawał ten post wiele czasu poświęciłam na myślenie o sobie i swoich potrzebach. Dotarło do mnie, że jest parę rzeczy, które lubię robić, które mogę kontynuować i które mogą budzić we mnie pasję odkrywania i rozwijania się.

W ostatnim czasie zmieniłam miejsce zamieszkania, co pozwoli mi odkrywać to nowe miejsce, w którym teraz jestem. Jest całkowicie obce, w innymi kraju, co za tym idzie kolejna rzecz, którą lubię. Mianowicie nauka języków zawsze była dla mnie przyjemnością i dawała mi ogromną satysfakcję. Zapisałam się na kurs, który będzie mnie dyscyplinował. Może to nie są pasje typu: fotografia ślubna lub tworzenie ozdób z filcu. Zazdroszczę osobom, które posiadają takie umiejętności, ale może i we mnie drzemie smykałka do fotografii? Hmmm... Muszę i o tym pomyśleć :)

czwartek, 19 czerwca 2014

Jest problem!

Myślałam, że mnie ten problem raczej nie będzie dotyczył, ale chyba jednak pomyliłam się...:/ Otóż jeżeli chodzi o dzieci, nic nie zaplanujesz :P. I tak prawdopodobnie dotarł do nas "bunt dwulatka". Całość zbiegła się z nauką nocnikowania, również i w tej kwestii niestety nie można się pochwalić zbyt dużymi osiągnięciami, ale jednak jakieś postępy już mamy. Jestem dobrej myśli.

Jednak chciałabym się skupić na tym całym "buncie". Wiem, że to dobrze, iż się pojawił, oznacza to, że moją słodka diablica dorasta i rozwija się prawidłowo. Nie zmienia to faktu, że  nie wiem jak dobrze traktować jej indywidualność i potrzebę sprzeciwu. Chcę być jej mamą i przyjaciółką, ale czasem po prostu brak mi słów i sił. Widzę w zachowaniu Julii jakąś desperację i nie umiem sama sobie z tym poradzić, więc jestem w stanie zrozumieć co czuje moje Maleństwo, ale coś należy z tym zrobić, aby moja mała Gwiazda znów była wesoła i rezolutna.

Obserwuję jak zmienia się z dnia na dzień. Widzę jej nowe umiejętności i cechy, które kształtują się poprzez codzienne życiowe doświadczenia. 
Macie jakieś pomysły, jak opanować moją "prawie" dwulatkę?? :)

wtorek, 17 czerwca 2014

Moje kosmetyczne odkrycie #1

Wiele dobrego słyszałam o produktach, które zaraz Wam pokaże. Fakt, iż nie są to produkty z najniższej półki, jest jednak ich minusem, ale jak na razie jedynym.

Pierwszym produktem jest żel do usuwania skórek firmy Sally Hansen- Deep Callous Remover. W jednym ze  swoich filmików Nissiax83 wspominała  o nim i wtedy to zwrócił moją uwagę. Cena w Niemczech to  ok.5 euro. Niestety mam dość duży problem ze skórkami, a ten żel właśnie rozwiązał mój problem ;)
  
 Drugim produktem, który jest tak świetny, że nawet nie umiem go opisać :). Chciałam tutaj podziękować właśnie Nissiax83, która bardzo często o nim wspomina i w końcu i ja przekonałam się do niego. W zasadzie jedyną rzeczą, która mnie zatrzymywała przed zakupem, była dość wysoka cena. W Niemczech kosztuje ok. 9 euro. Mowa tu o lakierze Lakierze nawierzchniowym Essie -Good to go!. Po dzisiejszym malowaniu, uważam jednak, że to dobrze wydane pieniądze. Lakier na paznokciach po jego zastosowaniu wysycha natychmiast, co przy dwuletnim dziecku jest bardzo istotne  :-)

Używacie któregoś z tych produktów? Jakie są Wasze opinie?

poniedziałek, 16 czerwca 2014

13-go w piątek

To był najszczęśliwszy piątek 13-stego, jaki udało mi się dotychczas przeżyć. Otóż był to dzień zakończenia mojej edukacji, uwieńczony oceną 4,5. Obroniłam swoją pracę magisterską, tak strasznie się bałam. Gdy wchodziłam do gabinetu, gdzie miałam odpowiadać na pytania, serce waliło mi jak oszalałe.
Zapracowałam sobie na ten wyniki i teraz wiem o tym, jestem bardzo szczęśliwa i mam do tego prawo...
Nie wiem co będzie dalej, ale czas pomyśleć o nowym celu...