czwartek, 19 czerwca 2014

Jest problem!

Myślałam, że mnie ten problem raczej nie będzie dotyczył, ale chyba jednak pomyliłam się...:/ Otóż jeżeli chodzi o dzieci, nic nie zaplanujesz :P. I tak prawdopodobnie dotarł do nas "bunt dwulatka". Całość zbiegła się z nauką nocnikowania, również i w tej kwestii niestety nie można się pochwalić zbyt dużymi osiągnięciami, ale jednak jakieś postępy już mamy. Jestem dobrej myśli.

Jednak chciałabym się skupić na tym całym "buncie". Wiem, że to dobrze, iż się pojawił, oznacza to, że moją słodka diablica dorasta i rozwija się prawidłowo. Nie zmienia to faktu, że  nie wiem jak dobrze traktować jej indywidualność i potrzebę sprzeciwu. Chcę być jej mamą i przyjaciółką, ale czasem po prostu brak mi słów i sił. Widzę w zachowaniu Julii jakąś desperację i nie umiem sama sobie z tym poradzić, więc jestem w stanie zrozumieć co czuje moje Maleństwo, ale coś należy z tym zrobić, aby moja mała Gwiazda znów była wesoła i rezolutna.

Obserwuję jak zmienia się z dnia na dzień. Widzę jej nowe umiejętności i cechy, które kształtują się poprzez codzienne życiowe doświadczenia. 
Macie jakieś pomysły, jak opanować moją "prawie" dwulatkę?? :)

3 komentarze:

  1. Z tego wyrosnie. Moj syn mial bunty 2,3,4 latka heh ale to chlopiec.

    OdpowiedzUsuń
  2. U 'nas' Emi tez już chyba przechodziła bunt dwulatka ;p choć miałą półtora roku wtedy ;p Nawet lekarz to zauważył ;) W każdym razie jak ja byłam z Małą, to wszystko było na zasadzie tłumaczenia i stanowczości. Rodzice Emi byli bardziej ulegli, ale też wychodzili z tego samego założenia. I generalnie Emi się buntowała, ale jednak rodzice i ja 'wygrywaliśmy' ;) Oczywiście, że dało nam to po tyłkach. Byliśmy wykończeni psychicznie, ale teraz Emi jest bardzo grzeczna :) I wszystko da się jej wytłumaczyć :)

    OdpowiedzUsuń