niedziela, 19 października 2014

Trudna niedziela

Spędziłam dziś niedziele taką,  jak dawniej w Polsce, tzn. na łonie natury. Jedyną różnicą jest mała, dwuletnia i rezolutna dziewczynka,  która konsekwentnie dąży do swoich zamierzonych celów.  Jednak rodzinnie do końca nie było,  po raz kolejny problemem są moje relacje z mężem,  a raczej okropny ich brak. Nie wiem, czy powinnam opisywać tu te problemy, które są bardzo prywatne. Jest mi okropnie trudno, a jestem tym bardziej zła na siebie, bo moja Julia nawet juz w czasie naszych kłótni ucisza nas. Jestem przykładem okropnej mamy, żona jestem żadną i to wszystko co się u mnie dzieje jest tego idealnym przykładem. Nie wiem co stało się z uczuciem, jakie kiedyś było między nami. Teraz myślę, że chyba nawet nigdy go nie było. Może to zauroczenie,  które w prawdziwym zyciu prysło i pozostał żal i ciągłe pretensje obu stron. Może trzeba nam rozmowy z kimś bezstronnym, może... Ale tutaj, z kim? Wszyscy tu, z którymi można po polsku porozmawiać to bliscy znajomi męża,  nie ma tu osób bezstronnych. Gdyby nie Julia, uczucie pustki ogarnęło by całkowicie moje serce. Jestem nikim ważnym na tym świecie,  jestem matką nie dość dobrą... by nią być.   

sobota, 18 października 2014

Konsekwentnie.

O konsekwencji działania można pisać wiele, u mnie ona kuleje... Jednak od jakiegos czasu jest jedna rzecz, którą robie codziennie - uczę się niemieckiego w szkole, jak i w domu. Jeszcze półtora miesiąca temu siedziałam i narzekalam, że nie umiem, że nie rozumiem itd. Teraz nadal jest tak, że wielu rzeczy nie rozumiem i nadal mam problem ze swobodnym wyslawianiem się,  ale już nie ma tego strachu, jaki wcześniej mi towarzyszył.                        Podobnie było z blogowaniem, czytam kilka naprawdę świetnych blogów,  chciałam pisać podobnie. Caly czas myślałam,  że ja przecież nie potrafię,  a prawda jest taka,  że umiem pisać,  ale po swojemu.  Nie będę kimś innym, jestem sobą i nie będę nigdy miec bloga komercyjnego, ale mogę się spełniać tak jak chcę. Może to głupie, ale dopiero po przeczytaniu pewnego wpisu dziś,  dotarło do mnie, że jestem dobra w tym co chce robić, tylko muszę zacząć to robić.                                                                                                        





    








czwartek, 2 października 2014

Blokada

   Oj brak mi systematyczności w pisaniu bloga, brak... No cóż, dzieje się dużo i doba to za mało, żeby ze wszystkim zdążyć, a może ktoś z Was ma jakiś pomysł, jak wprowadzić więcej mnie na blogu?

   Jestem i czytam wszystkie blogi, które mam zapisane, ale czasem myślę, że ja chyba nie mam już nic ciekawego do powiedzenia.
    Aktualnie chodzę na intensywny kurs j. niemieckiego, mam mnóstwo nauki w domu i po prostu pochłania to mnóstwo mojej energii. Szukam teraz sposobu na złamanie blokady, jaka towarzyszy mi w rozmowie w tym języku. Normalnie wstydzę się wydusić z siebie słowo, najczęściej, gdy mam rozmawiać z rodowitym Niemcem. Strach mnie paraliżuje, to okropne. Dziś rozmawiałam o tym z moją nauczycielką i obiecała mi, że ona się tym zajmie, wiem, że muszę podwójnie przyłożyć się do nauki, ale ufam tej kobiecie i mam nadzieję, że mi pomoże.

     Ubolewam również nad tym, że nie mam czasu dla moich książek i chyba muszę zacząć czytać po niemiecku (!), żeby połączyć pożyteczne z przyjemnym....