niedziela, 23 listopada 2014

American Dream

Znacie to uczucie, ktore pojawia się w momencie,  gdy myślicie o czymś co zawsze chcieliście zrobic i wywołuje ono w was poczucie spełnienia marzenia idelanego? Ja zawsze tak mam, gdy myślę o Nowym Jorku. To miasto w mojej głowie jawi się jako miasto super możliwości. Takie wyobrażenia kształtowane były przez całe moje życie przez filmy i telewizję, sama osobiście nigdy nie miałam okazjitam pojechać,  ale też nigdy do tego wprost nie dążyłam. Zawsze myślałam o tym w ten sposób,  że kiedyś tam pojadę,
ale teraz to jeszcze nie pora. I tak w sumie to jestem ciekawa,  czy to moje marzenie z najwyższej półki się spełni. Już od dłuższego czasu myślałam o sobie, jako o starszej kobiecie (!). Jednak znów normalnieje i wiem, że jestem młoda,  25 lat to nie koniec świata. Jeszcze całe życie przede mną. Powracając do mojego "american dream" nigdy nie miałam dużego parcia na Amerykę,  ale to miasto -Nowy Jork- ma w sobie tą magię, to coś.
 "Niech życie samo się toczy, a Ty znajdziesz sie tam gdzie powinnaś."













niedziela, 9 listopada 2014

Nie ma tego złego...

Sytuacja z dziś: wybraliśmy się z Julia do kościoła. Jesteśmy wierzący i mieszkając za granica również staramy się do kościoła chodzić. Jesteśmy już tuż przed wejściem i okazuje się,  że msza się właśnie skonczyla.
W pierwszej chwili poczułam złość,  bo nie ukrywam, że zależało mi na dzisiejszej mszy, chciałam isc do spowiedzi.  Z mężem stwierdzilismy, ze skoro mamy chwilę to pójdziemy z córeczką do pobliskiego parku, w którym jest plac zabaw.  Po zdenerwowaniu przyszedł czas na refleksje,  jesteśmy za granicą i jesteśmy tutaj sami. Przyszla mi na myśl sytuacja, gdy w Polsce zawsze każda informacje dotyczącą zwykłych spraw codziennych,  przekazywalysmy sobie z siostrami, każdą "głupotę", nawet godziny Mszy Sw. Zrobiło mi się smutno, przykro i popatrzylam na moja rodzinę,  jesteśmy tu razem i mamy tylko siebie. Zrozumiałam, że moj mąż to moje jedyne oparcie w tym, mimo wszystko nie moim kraju, jestesmy tu oboje dla Julii, ale moj mąż zaczyna myśleć o Polsce, o naszym powrocie tam, kiedyś, w przyszłości...
Ja zaczynam myśleć o tym, że mogłabym tu zostać, ale tylko wtedy,  gdybym miala tu moja najbliższą rodzinę.
Kocham mój kraj, nie mieszkam tam, nie wiem jak teraz tam jest. Za pare miesięcy minie  rok jak tu jestem,  ale z tego co pamiętam,  Polska jest piękna,  ale trudna w przetrwaniu.
Dziś,  w tym parku, patrzyłam na grupkę Polaków,  którzy również tam byli i zaczęłam sie zastanawiać, czy ja kiedyś tez będę miała tu prawdziwych i szczerych przyjaciół.  Brakuje mi takich bliskich dusz w realnym świecie.  Online jest parę blogów,  które śledzę i czytam na bieżąco,  są również dziewczyny,  które nagrywają filmiki na YT,  również mieszkające za granicą.  Jednak czasem to za mało,  przez wirtulny świat nie mozna poczuć przytulenia i zobaczyć spojrzenia,  które wyrażać będzie prawdziwą troskę,  a nie tylko interes ze znajomości.
Mam męża,  od którego chciałam odejść za nim tu przyjechałam,  a teraz jest moim najblizszym przyjacielem,  mimo wszystko.  Ta emigracja bardzo nas zbliżyła.
Nie ma tego złego...

sobota, 1 listopada 2014

Po niemiecku

Od nie całego roku mieszkam w Niemczech.  I stąd moje wszelkie przemyślenia dotycza tutejszego spoleczenstwa. Chce Wam napisac o czymś co zaobserwowalam już jakiś czas temu. Zmoich obserwacji wynika, że w Niemczech wiekszosc kobiet decyduje sie na dziecko w okolicach trzydziestki lub tuz po. Tutaj ludzie w tym okresie swojego życia sa już mniej więcej ustatkowaniu, mieszkają "u siebie", co znaczy tyle, że mieszkają bez rodziców,  w wynajętym mieszkaniu lub już swoim własnym.  Tu gdzie mieszkam, ludzie żyją na duzo wyzszym poziomie niz w Polsce.  Nie od dzis wiadomo, że Niemcy są bogatsi niż Polacy.
Może to zabrzmi dziwnie, ale  coraz częściej odnosze wrażenie, że posiadanie dziecka to standard,  który należy spełnić.  Po urodzeniu i odchowaniu do odpowiedniego wieku, w którym dziecko może isc do żłobka, matka wraca do pracy lub do domu do kolejnego, nowo narodzonego dziecka. Ojcowie spędzają bardzo mało czasu z dziećmi i malo o nich wiedza.
To tylko takie luźne spostrzeżenia,  ale nie dają mi spokoju, bo nie chcialabym, zeby moje zycie rodzinne tak właśnie wygladalo.