piątek, 30 stycznia 2015

" O tym, że "prawie" robi wielką różnicę"

Odpowiednia i zdrowa dieta jest najważniejszym zadaniem, jakie postawiłam sobie, jakiś czas temu, gdy przeprowadziliśmy się do Niemiec. Zewsząd atakują nas chemiczne dodatki, które znajdują się dosłownie wszędzie.

Wraz z pojawieniem się mojej córki na świecie postanowiłam sobie ograniczyć chemię i jej dodatki w żywności, którą podaję całej mojej rodzinie, a w tym także córce.

Na temat żywności przeczytałam mnóstwo książek, jedne wykluczały się wzajemnie, inne straszyły i jasno mówiły, że wszystko co jemy to trucizna, ale bardzo niewiele publikacji podawało jasno i wyraźnie to czego należy unikać w żywności, a co może w niej się znajdować i nie jest zagrożeniem dla naszego zdrowia.


Dopiero książka Julity Bator "Zamień chemię na jedzenie*" wyjaśniła mi po kolei co znajduję się w tym co kupujemy i w tym co znajduje się na sklepowym półkach. Podaje również bardzo proste przepisy na własnoręcznie zrobiony keczup, dżem i wiele innych produktów, za którymi przepadają nasze dzieci.
Autorka rozwiewa wiele mitów i dokładnie wyjaśnia na czym polega świadome kupowanie produktów spożywczych.


Książkę tą polecam każdemu, komu zależy na zmianie dotychczasowej diety i każdej mamie, która uważa, że podawanie serków bądź innych produktów podawanych w reklamach, jest zdrowym sposobem żywienia, ja sama doznałam ogromnego szoku i dopiero teraz widzę, jak bardzo myliłam się, myśląc, że wiem wszystko o zdrowych produktach."


"Chcieć to móc, móc to chcieć"

Mam już wszystko zaplanowane i rozpisane, chcę zmienić parę rzeczy na blogu i zaczynam nad tym pracować. Nie będzie to profesjonalna strona, bo nie jestem w tej dziedzinie profesjonalistą, ale postanowiłam, że będzie to moja część w sieci. 

Mój blog zostanie podzielony na cztery kategorie:

  • po mojemu: tutaj znajdą się moje opinie i zdanie na różnego rodzaju tematy związane z codziennością i rodzicielstwem;
  • pysznie: jak sama nazwa wskazuje będzie to mój kącik kulinarny, w którym zamieszczać będę przepisy, z których korzystam oraz dania, które robię często i bardzo je lubię;
  • domowo: ta kategoria to dom i związane z nim tematy dotyczące organizacji czasu lub jej próby, zamierzam zamieszczać tutaj to co znajdę w sieci i uznam za pomocne:
  • moje ulubione: czyli jak nazwa mówi to co lubię najbardziej i daje mi ogromną satysfakcję i przyjemność. Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że są to książki, kosmetyki i minimalistyczna biżuteria,
czyli wszystko czego dotyczy życie nowoczesnej kury domowej :).


Zastanawiam się nad zablokowaniem wcześniejszych postów, ale jestem do nich bardzo przywiązana i wiele o mnie mówią. Jeszcze nie zdecydowałam co z tym zrobię.


Korzystając z przymusowego urlopu od moich zajęć językowych, gdyż moja córeczka choruje, spędzamy czas wspólnie w domu i mam chwilę, żeby pomyśleć co dalej z tą stroną. 

Od bardzo dawna zaczytuję się w wielu blogach i stronach internetowych, charakteryzują się różnorodnością, znajdzie się tu coś o rodzicielstwie, o życiu, minimalizmie, kuchni, kosmetykach i oczywiście o moich ukochanych książkach. 

Zależy mi na tym, żeby zebrać to wszystko w jednym miejscu, w moim kawałku sieci. Nie wiem jeszcze, jak będzie wyglądało to w praktyce, ale jestem pełna zapału i bardzo chcę. A jak to ktoś kiedyś powiedział: "Chcieć to móc, móc to chcieć." 

Moje dotychczasowe życie pokazało, że owszem ta dewiza jest jak najbardziej prawdziwa. Moja codzienna praca nad sobą i nad zmianą swojego poglądu na życie, które w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy uległo znacznej zmianie. 

Dziś szukam inspiracji dla siebie w swoim codziennym życiu, poprzez obserwację ludzi i ich zachowań oraz tego, jak ja jestem odbierana w społeczeństwie, w którym akurat przyszło mi żyć. 

Chciałabym również poznać tajemnicę miłości do samej siebie, jak zaakceptować siebie i pokochać siebie takim jakim się jest. 

Proszę więc o cierpliwość i odrobinę czasu na podrasowanie mojego bloga. Za wszelkie sugestie i pomysły będę bardzo wdzięczna.

Życzę miłego dnia :)



wtorek, 27 stycznia 2015

Nie tylko słowa

Niestety systematyczność u mnie nadal kuleje, ale piszę i jestem ;)

Macierzyństwo to dla mnie nie tylko słowa. To mnóstwo gestów i uśmiechów, przekazujących miłość moją do mojej dziewczynki, ale to też małe rączki zawieszone na szyi i sepleniąca Niunia "Mama ocham Cię" :).

Nie tylko słowa... to troska w oczach męża po nieprzespanej nocy, spędzonej nad kaszlącym i gorączkującym dzieckiem. Uśmiech na widok ulubionej pomidorowej i przytulenie mówiące wszystko... Kocham...

Patrząc na dzisiejszy świat, myślę, że ludzie powinni swoje uczucia wyrażać gestami, bo wtedy nawet te złe gesty czy uczucia, stają się słabsze poprzez czas jaki musi upłynąć, do wykonania jakiegokolwiek ruchu.


piątek, 23 stycznia 2015

Dla siebie

Wraz z początkiem roku postanowiłam zrobić coś dla siebie i odpuścić sobie. Bardzo dużo od siebie wymagam i zawsze kiedy, choćby na chwile sobie odpuściłam, miałam ogromne poczucie winy. Wiem, że to podchodzi pod jakąś chorobę, dlatego postanowiłam zmienić coś i chcę trochę wyluzować.

Już za miesiąc kończę kurs językowy, dlatego będę miała więcej czasu dla siebie, czyli na czytanie. Kocham to i bardzo cierpię z tego powodu, że najnormalniej w świecie nie mam na to czasu. Tuziny książek zalegają na półkach, a kilka u rodziny, a ja nie czasu usiąść z kubkiem herbaty i czytać.

Ostatnią rzeczą, którą chcę zrobić dla siebie jest nauczenie się super organizacji i planowania, żeby mieć na wszystko czas. Pomaga mi w tym kilka blogów, jednak głównym przewodnikiem i motywatorem jest Edyta. W gronie najlepszych znajdują się:Kameralna i  Kasia.


piątek, 16 stycznia 2015

Po raz pierwszy

Po powrocie z Polski, po raz pierwszy poczułam się jak w domu, w momencie, gdy przekroczyłam próg naszego mieszkania. Nie wiem czy to dobry znak, ale wydaję mi się, że tak. 

Nadal w moim życiu emigrantki spotyka mnie wiele trudności i momentów zwątpienia. Podczas pobytu w Polsce pewna osoba powiedziała mi, że chyba należałoby się określić przed samym sobą, co do miejsca zamieszkania i podjąć decyzję odnośnie swoich planów na życie. Pomaga to w uspokojeniu swojej psychiki. 

Ten mój pierwszy raz bardzo mnie zaskoczył, bo nadal tęsknię do Polski, ale im dłużej tu jestem, znam okolicę i poznaje tutejszą rzeczywistość, sprawia, że już nie jestem tutaj taka obca, jak w momencie, gdy tutaj po raz pierwszy przyjechałam. 


Ten post jest odrobinę spóźniony, ale podjęłam się tego wyzwania dla siebie i myślę, że nikomu nie będzie przeszkadzać, że nie jest on o czasie. :)

A dziś po raz pierwszy idę na siłownie, zdrowy tryb życia czas zacząć!!

niedziela, 4 stycznia 2015

Styczeń w słowach: 2015

W tym roku postanowiłam od razu wprowadzić życiowe zmiany. Z grubsza można powiedzieć, że pierwszy raz w życiu wprowadzam moje postanowienia noworoczne w życie od początku stycznia. Widać to na tym blogu-ilość ostatnio dodanych postów przewyższyła ilość postów z ostatnich dwóch miesięcy. I taki był plan.

Chciałabym żeby ten rok 2015 był inny niż ostatnie moje lata, które przeleciały mi przez palce. A powinny być najpiękniejszym czasem w życiu kobiety. Jestem zdeterminowana do dużych zmian. Czuje, że one nadejdą, bo już dłużej nie mogę żyć w ciągłym zawieszeniu.

W końcu udało mi się spełnić moje małe marzenie. Pierwszy raz odwiedziłam Kraków. W tym roku planuje więcej takich małych podróży, które są na mojej liście miejsc do odwiedzenia. Chcę wszędzie zabierać moją córeczkę, żeby zobaczyła, jak piękny świat ją otacza.


Planów zawsze mam mnóstwo, ale dzielą się na takie, na których naprawdę mi zależy i na takie, które mogą poczekać w czasie. W tym roku stawiam na samorozwój, czas rozwinąć skrzydła. Cały czas pląta mi się po głowie plan, który ma pomóc wrócić do Polski i pomóc mi tu pracować w taki sposób, żeby żyć na tej samej stopie życia, jaką mam tam. Dla wielu to w ogóle śmieszne, że myślę o powrocie do kraju, ale są ludzie, którzy nie potrafią żyć na emigracji i ja do nich należę. Jak to mówią, lepiej walczyć z wrogiem, którego się zna niż z takim, którego dopiero trzeba poznać.

Ostatnim punktem na mojej liście noworocznej jest zmiana trybu życia i żywienia. Dużym wsparciem w tej kwestii okazał się mój mąż, który zaczął czytać książki w tej tematyce i chce aktywnie uczestniczyć w tych zmianach.