czwartek, 26 lutego 2015

A tymczasem na placu zabaw...

Moja mała księżniczka ostatnio trochę chorowała,  ale mamy sie już dużo lepiej.  Od dwóch dni na niebie pojawiło się w końcu słońce po długiej nieobecności.  Co moja psychika dość konkretnie odczula. Ale teraz wygrzewamy się codziennie na placu zabaw. Jak sobie pomyślę,  że jeszcze w poniedziałek padał śnieg przez cały dzień,  to ciesze się, że nic po nim nie zostało.


Zorientowałam się dziś,  że to już ostatni tydzień lutego i jeszcze parę tygodni i będziemy jechać do Polski na Wielkanoc.  Cieszę się,  bo bardzo tęsknię za swoim domem i Polską.  Wczoraj rozmawiałam ze znajomą,  która uważa,  że nie mam po co do Polski wracać.  Ja sama nie wiem juz jak jest, ale nigdy nie planowałam zostać w Niemczech na stałe.  Zawsze myślałam o tym czasie jako przejściowym. Od kiedy chodzę do szkoły i uczę sie języka juz nie jest tak źle,  jednak nadal nie czuję sie tak swobodnie.

Czasem na placu zabaw odczuwam to, że jestem obca. Matki rozmawiają ze soba, znają się a ja siedzę sama. Myślę,  że może zmieni sie to z czasem.

poniedziałek, 23 lutego 2015

I po stresie..

Jestem okropna, wiem o tym... :( zobowiązuję się do czegoś sama przed sobą i nie umiem później tego dotrzymać.

To pokazuje jak kiepsko traktuję samą siebie, no cóż...

Krótki skrót mojego ostatniego tygodnia:

Od poniedziałku rozpoczął się u nas Faschingswoche, czyli tydzień ostatkowego świętowania, w związku z tym miałam  ferie w swojej szkole. Mój K  również miał dwa dni wolnego, więc spędziliśmy ten czas wspólnie w domu.

Uwieńczeniem tygodnia był mój egzamin w piątek z części językowej. To był najbardziej stresujący dzień od dawna w moim życiu. Wyniki dopiero za cztery tygodnie niestety, jednak poczułam ogromną ulgę, że mam to w końcu za sobą.

W niedziele skończyłam 26 lat. Jakoś nie odczuwam upływających lat, nie wiem czy to dobrze czy też źle. Wiem, że dużo w ciągu tych lat osiągnęłam i z ciekawością spoglądam w przyszłość.