sobota, 11 kwietnia 2015

Online

Bark możliwości pisania w momencie, gdy czuję taką potrzebę, bo akurat jestem na spacerze, bądź bawię się z córką, negatywnie odbija się na moim blogu. Jednak wychodząc z założenia, że pisze dla siebie nie przejmuję się tym zbytnio.

Ostatnie tygodnie upłynęły mi pod znakiem książek i bardzo kreatywnych tekstów. Zwiększyłam również swoją aktywność fizyczną i jestem bardzo z siebie zadowolona.

Szukam spokoju ducha i radości płynącej z życia... Uczę się wsłuchiwać w siebie, a jest to w moim przypadku bardzo trudne. Wyjazd do Polski i praktycznie zaprzestanie używania Internetu przez tydzień, pomógł mi. Jednak uświadomił mi również, jak bardzo jestem uzależniona od życia online.

Jestem online praktycznie 24h na dobę, wiem to choroba. Nawet jak śpię i budzę się do Julii, sprawdzam telefon, który jest moim łącznikiem ze światem internetowym. Od paru miesięcy czuję się tym tak bardzo przytłoczona, że zaczęłam się nad tym wszystkim zastanawiać.

Od dawna żyję życiem innych, nawet nie wiem kiedy to wszystko się zaczęło. Pamiętam czas, w którym zaczęłam pisać bloga. Chciałam to robić, bo od zawsze pisałam pamiętnik, tyle tylko, że w wersji książkowej. Pomyślałam, że pisanie w Internecie może być ciekawsze, fajniejsze. Jednak nigdy nie zaczęłam robić tego na poważnie. Teraz zaczynam myśleć, że po prostu nie miałam nic ciekawego do przekazania innym. Kilka razy chciałam usunąć ten swój kawałek sieci, ale jakoś nie potrafię.

W czasie, gdy zaczęłam tu pisać, samoistnie zaczęłam też czytać blogi innych. Żyć ich życiem. Popadałam w skrajności. Sytuacja wyostrzyła się, gdy urodziłam córeczkę i zaczęłam czytać blogi parentingowe. Dziś wiem, że to była czysta głupota. Zwykli ludzie zaczynają pisać o dzieciach i wychowaniu, większość z nich pisze tylko na podstawie swojego dziecka, uogólniając do większości, a Ty człowieku później przeżywasz.

Nie twierdzę, że przestałam blogi o tej tematyce czytać, jednak czytam je teraz "z głową". Są wśród wielu, takie, które według mnie mają coś konkretnego do przekazania. Rodzice dwójki, bądź trójki dzieci mogą mówić o jakimś doświadczeniu w obserwacji natury dziecka. Sama wiem, że każdy jest inny i dotyczy to również dzieci. Można się sugerować zdaniem, czy opinia innych, jednak najważniejsza jest obserwacja swojego własnego dziecka.

Po kilku latach moje zainteresowania zmieniły kierunek, idąc w stronę zdrowia, sposobów zdrowego odżywiania oraz minimalizmu, o którym uwielbiam czytać, jednak ze stosowaniem jest wciąż różnie. Staram się robić co mogę w tej kwestii, aby "odgruzować" swoje mieszkanie i życie przy okazji.

Cały czas myślę o zmianie sposobu pisania bloga, czy treści. Chciałabym zacząć robić tu coś "na poważnie". Czy coś z tego będzie? Nie wiem...

7 komentarzy:

  1. Kurczę, a ja Ci się przyznam, że odstręczają mnie trochę te blogi paretingowe. Owszem, część z nich jest prowadzona bardzo rzetelnie i fajnie, można na nich poczytać o codziennym życiu rodzinki, zaznajomić się i poradzić. Ale wiele z nich to po prostu słupy ogłoszeniowe i służą praktycznie tylko testowaniu i opisywaniu produktów. Mamo, to dla mnie nudne, nic nie poradzę :P Poza tym strasznie nie lubię, jak ktoś się "mądrzy", a takie blogi też są. Przecież każdy ma inne życie i nie sposób wszystkiego dopasować :) Naprawdę lubię blogi po prostu ludzkie, takie w których czuć człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też coraz bardziej odpychają, bo mam dość wszystkowiedzących ludzi... przekonałam się za to do blogów życiowych, zwykłych..

      Usuń
    2. A Ty jesteś u mnie na Misce? Pytam, bo jakiś czas temu czyściłam zaproszenia :)

      Usuń
    3. To daj maila ;) to znaczy jeśli chcesz :P

      Usuń
    4. rozyczka001@gmail.com, jasne, że chce:) podaj jeszcze adres, bo chyba wykasowałam:(

      Usuń
    5. http://miskapelnasmiechu.blogspot.it/

      Poszło :)

      Usuń