niedziela, 19 kwietnia 2015

Perfekcjonistka

Jestem perfekcjonistką... To zdanie oddaje w pełni rzeczywistość mojego dnia codziennego. W większej części mojego dnia jest to także moja zmora. Nie od dziś wiadomo, że ciężko jest wszystkie obowiązki domowe wykonać na tip-top, niczym pewna pani w popularnym programie telewizyjnym, którego zresztą bardzo lubię oglądać. Po obejrzeniu odcinka przychodzi chwila refleksji nad moim mieszkaniem i wysuwają się wnioski: " Mój dom to wielki śmietnik".

Jak widać wspomniany program bardzo źle oddziałuje na moją psychikę, jednak dla mnie jest kopalnią wiedzy, dotyczącą tricków przy sprzątaniu. Dzięki Pani Perfekcyjnej nauczyłam się składać prześcieradła z gumką!

Ale nie o sprzątaniu miało być. Jak znaleźć balans pomiędzy nadmiernym perfekcjonizmem, a sumiennym wykonywaniem swoich codziennych obowiązków, zadań w pracy czy w życiu codziennym?

Zauważam kilka plusów swojego perfekcjonizmu, np. podczas studiów dzięki swojej dokładności i dbaniu o szczegóły, o to żeby zawsze umieć najwięcej ile się da, ukończyłam je we wcześniejszym terminie niż reszta roku.

Jednak pojawiają się również i minusy, nie potrafię w pełni cieszyć się ze swoich sukcesów, cały czas dążę do doskonałości i nawet w momencie osiągnięcia jakiegoś zamierzonego celu myślę, że mogłam lepiej to zrobić i już planuje kolejne działania, nie dając sobie czasu na delektowanie się swoim sukcesem.

Moja walka z chorobliwym perfekcjonizmem nadal trwa, jednak jest ona bardziej po omacku niż świadome działanie...

1 komentarz:

  1. To bardzo wazne by cieszyc sie ze swoich sukcesow, bo one sa motorem napedowym do dalszego dzialania. POzdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń