poniedziałek, 29 czerwca 2015

REFLEKSJA

Mam głowę pełną marzeń, ciągle chcę czegoś nowego... Od życia... od siebie... od Męża... od dziecka...

Co mi to daje?

A no nic, prócz irytacji i zniecierpliwienia i złości na wszystkich wokół, a najbardziej na siebie.

Że nie mam pomysłu na siebie, że nie potrafię zarabiać pasją na siebie i rodzinę. Ta ciągła niewiedza i pytania: "Co powinnam robić w życiu?", chociaż już w wieku 26 lat chyba powinnam na to pytanie odpowiedź znać.

Nasuwa mi się ciągle myśl, że jeszcze nie znalazłam "swojego" miejsca na ziemi, swojego celu i radości. A potem myślę o mojej córeczce i o tym, że chcę jej tak wiele dać, chce żeby umiała czerpać radość z życia  i cieszyć się drobnostkami. Ale jak to zrobić jak sama tego nie umiem?

A może umiem,  a nie widzę.. Po prostu..

czwartek, 18 czerwca 2015

Czytasz? Czytam...

Codzienny wieczorny rytuał.

Coś co łączy na długie lata. Możliwe, że nie każdy ma podobne zdanie, jednak ja pamiętam bardzo wyraźnie, jak moja mama codziennie wieczorem czytała mi i moim siostrom książki.

Pamiętam, że w czasach, gdy nie miałam dziecka już wtedy wiedziałam, co będę robić codziennie wieczorem, będąc mamą.

Od prawie trzech lat czytam mojej córeczce bajki. Pamiętam czasy, gdy te bajki zamiast usypiać rozbudzały moją małą Księżniczkę. Później nastał okres, w którym czytanie usypiało ją w kilka minut. A teraz jesteśmy na etapie, w którym Jula z zachwytem śledzi losy bohaterów, dopytuje się o to co spotyka bohaterów opowiadań i przeżywa trudne wydarzenia.

Mamy też ulubioną bajkę, którą jest Czerwony Kapturek, czytany niemalże codziennie. Ja znam ją na pamięć, ale i sama zainteresowana również.

A najbardziej cieszy mnie, jak słyszę, gdy Julia "czyta" swojej lalce bajeczki i słyszę tekst, który jest zapisany w książce.

Czas spędzony z dzieckiem i książką ma swoją magię, budujemy więź, która mam nadzieje zostanie z nami na zawsze.

Jak zapewne wiecie, ja kocham książki miłością bezgraniczną i nie ukrywam, że chciałabym zaszczepić tym uczuciem moje dziecko.

A może macie książeczki godne polecenia dla 3-latki?? Czekam na Wasze ulubione tytuły. :-)

piątek, 12 czerwca 2015

Kura domowa! Naprawdę?

Mając 18 lat w mojej głowie mieściło się mnóstwo pomysłów na zawojowanie świata. Miała być sława i kasa, życie we własnym blasku.

Życie jednak bywa zabawne i jak się nie dopracuje swojego super planu do końca, zły wybór studiów, bądź brak pomysłu na siebie owocuje  obudzeniem się z ręką w nocniku. "Co tu dalej ze sobą zrobić?"

Los potrafi doskonale rozwiązać nasze problemy. I tak też stało się w moim życiu. 23 lata. Magiczne dwie kreski, które zmieniają każdemu, naprawdę każdemu życie o 360 st.

Jak przez pierwszy rok mojego macierzyństwa zagościł u mnie wszechobecny chaos i nauka czegoś kompletnie mi nieznanego, bo muszę przyznać, że dzieci to była ostatnia rzecz o jakiej myślałam wcześniej, tak jako mama już prawie 3-letniej córeczki mogę powiedzieć: Kocham to!

A dokładnie? Konkretnie mówię tu o zmianie priorytetów w życiu, wraz z dzieckiem dostajemy coś co podświadomie mówi co ważniejsze, wprowadza jakąś rutynę do dnia codziennego, która daje poczucie bezpieczeństwa.

W momencie, gdy zostałam mamą i żoną odkryłam kilka talentów, o których nie miałam pojęcia! Zaczęłam gotować i bardzo dobrze mi to wychodzi. Pieczenie i dekorowanie ciast z córką to nasza wspólna zabawa, którą obie bardzo lubimy.

Masz przed sobą małego człowieka, w którym płynie Twoja krew i widzisz jak ta miniaturka Ciebie zaczyna powielać Twoje zachowania, mówi Twoimi słowami. Dostrzegasz potencjał swojego dziecka w momencie, w którym uczysz je czegoś i w nieoczekiwanym momencie zaskakuje Cię to, że ono coś wie, że mając dwa lata umie liczyć do dziesięciu w dwóch językach. Czujesz się komuś tak bardzo potrzebna, że zapominasz o tym mniej przyjemnych chwilach, jak nieprzespane noce, czy kolki, których moja córka mi oszczędziła.

Moja córka jest moim najlepszym kompanem dnia codziennego, mimo, że czasem potrafi zamęczyć nawet bardzo wytrwałych.

Jestem dumna z tego, że jestem jej mamą!

Nie żałuję, że z mojej kariery zostały tylko wspomnienia, bo moją sławą i karierą stałą się bycie mamą i  żoną. To coś co pozostanie po mnie na zawsze i żadne pieniądze mi tego nie wynagrodzą, chociaż nie ukrywam, że pieniądze to też bardzo istotny aspekt w życiu każdej kury domowej.

Chcę podkreślić, że mimo swojego macierzyństwa nie zamierzam zrezygnować z siebie i w odpowiednim momencie przyjdzie czas na karierę zawodową. :-)