środa, 29 lipca 2015

Przyjaźń na całe życie, czyli "Dom służących" K. Grissom







"Dom służących" to debiut pisarki Kathleen Grissom, który uważam za bardzo udany.

Autorka przenosi nas do XVIII-wiecznej Wirginii w Stanach Zjednoczonych, gdzie zostajemy świadkami tragicznych wydarzeń na jednej z plantacji tytoniu.

Książka opowiada historię białej dziewczynki Lavinii i czarnoskórej rodziny niewolników, pracujących u bogatego kapitana i właściciela plantacji. 

Opowieść przedstawiana jest z perspektywy dziewczynki, z którą razem dorastamy oraz jej czarnoskórej opiekunki - Belle. 

Historia wciąga od samego początku. Poznajemy problemy, z którymi borykali się na co dzień niewolnicy w Stanach Zjednoczonych, jak również ich zwykłe życie. 

To pierwsza książka, którą przeczytałam, a która porusza problem niewolnictwa. Nieszczególnie interesowałam się tym zjawiskiem, jednak teraz to się zmieni. Mam już na oku kilka nowych książek w tym temacie.

Cała opowieść wciąga i nie pozwala tak po prostu odłożyć książki. To historia o życiu, miłości, władzy i przyjaźni, na którą kolor skóry nie ma wpływu. 

środa, 22 lipca 2015

Plany na wakacje.

Ten post miał powstać dobre dwa tygodnie temu, ale mój czas tak szybko ucieka. Dopiero jest niedziela, a już zbliża się piątek. 

No cóż, lepiej późno niż wcale :-). 

Lista, którą napisałam została zainspirowana postem Joli z Make Life Tasty i jej też jest dedykowany :-).

Tak więc oto mój plan na resztę pozostałych tygodni wakacji, jak również września, bo wtedy oficjalnie zaczynam urlop. 

1. Dokończyć czytać wszystkie zaczęte książki.

Co prawda zbyt wiele ich nie ma, jednak jakieś cztery się znajdą, a  poza tym mam masę książek, które czekają na swoją kolej z dobre pół roku.

2. Spacerować z córką wieczorami nad rzeką.

Mieszkam w małej niemieckiej miejscowości, która położoną jest nad rzeką Men. Otaczają mnie piękne i malownicze krajobrazy północnej Bawarii, może nie jest ona tak zjawiskowa, jak Bawaria Południowa, mimo to jest piękna. W szale codzienności zdarza mi się zapomnieć o spędzaniu czasu z córeczką na łonie natury, co w gruncie rzeczy bardzo cenię.

3. Robić codziennie zdjęcia.

Poniekąd już realizuję ten punkt, próbuję wydobyć możliwości aparatu, jaki znajduje się w moim nowym telefonie. Nie jest to profesjonalny aparat, gdyż takiego nie posiadam, jednak zawsze uda się zrobić nim ładne zdjęcia.

4. Spędzać czas z dzieckiem aktywnie. 

Staram się w miarę możliwości chodzić z Julią na place zabaw, czy basen, zwłaszcza teraz, gdy termometry przekraczają magiczne 30 stopni. Mam jednak wrażenie, że moje dziecko potrzebuje więcej ruchu. Może macie jakieś pomysły aktywnego spędzania czasu z dzieckiem?

5. Zacząć biegać.

Już zaczęłam i jestem z siebie dumna :-). Narazie 4 km za mną. 

6. Włączyć opcję OFFLINE w telefonie.

Tu chyba nie trzeba nic więcej dodawać.

7. Celebrować jedzenie posiłków.

Mam tutaj na myśli ładnie zastawiony stół, kolorowe nakrycia i jedzenie posiłków razem, wspólnie z rodzinką.  Nie zawsze jest to możliwe, gdyż mój mąż pracuje do późna, ale w weekendy jak najbardziej. 

8. Rozmawiać z mężem o planach, marzeniach na przyszłość.

Takie rozmowy są nam potrzebne, wprowadzają do życia motywację i zwiększają chęć do działania. W codziennym biegu zapominamy o sobie o tym, żeby czasem pomarzyć wspólnie lub opowiedzieć sobie nawzajem o swoich prywatnych marzeniach.

9. Wyrzucić niepotrzebne ubrania.

Tak, nadmiar ubrań, które zalegają w szafach to mój problem, chociaż staram się sukcesywnie robić porządki tych ubrań nadal jest mnóstwo. Mam pełną szafę rzeczy i odwieczny problem każdej kobiety "Nie mam się w co ubrać".

10. Wydrukować nasze zdjęcia.

Jednym z moich ulubionych zajęć z dzieciństwa było oglądanie albumów ze zdjęciami. Teraz niestety zapominam o wywołaniu zdjęć, których lista cały czas rośnie. Trzeba to jakoś uporządkować i mam zamiar w najbliższym czasie tym się zająć.

11. Stworzyć w mieszkaniu własną galerię. 

Ten punkt jest ściśle związany z powyższym. Zawsze podobały mi się zdjęcia zawieszone na ścianie, które tworzyły niepowtarzalny klimat bliskości rodziny w mieszkaniu. Szukam inspiracji, ramki już są, tylko tych wywołanych zdjęć brak.

12 .Uczyć się codziennie 10 słówek z j. niemieckiego.

Ten punkt również zaczęłam realizować i nie macie pojęcia, jak poprawia mi to humor. Fakt, że powtarzam słówka, które poznałam na kursie językowym,  a i używam ich w codziennym życiu, sprawia, że czuję, że się rozwijam. Nie stoję w miejscu! 



środa, 15 lipca 2015

Prawdziwa miłość poczeka, czyli "Jeden dzień" D. Nicholls'a.







Miłość to temat większości książek, jakie ukazują się na rynku czytelniczym. Jest tak pewnie dlatego, że jest to nadrzędne uczucie w naszym życiu. Każdy dąży do spełnionej i pięknej miłości. 


Miłość jest również bohaterką książki "Jeden dzień" D. Nicholls'a, jednak w tej powieści jest ona silnie połączona z przyjaźnią. Bo czyż nie jest tak, że w ukochanej osobie szukamy przyjaciela? 

Głównych bohaterów poznajemy w ostatnim dniu studiów. Snują plany na przyszłość, ale nie  są związane ze sobą. Każde z nich chce i wybiera inną drogę. 

Mimo iż Emma i Dexter nie są razem, a ich drogi życiowe toczą się w całkowicie innych kierunkach, utrzymują ze sobą kontakt, przyjaźnią się, ukrywając przed sobą nawzajem uczucie, które tak naprawdę żywią do siebie. 

Książka opowiada historię tej dwójki, która toczy się przez dwadzieścia lat. Każdy rozdział to opis rocznicowego dnia zakończenia studiów. W ich życiu przewijają się różne miłostki, które uświadamiają im, że to jednak nie to. Niby już wydaję się, że odnaleźli swoją drugą połowę na resztę życia, ale zawsze coś jest nie tak.

Czy ta dwójka w końcu będzie razem? Nie zdradzę tego, gdyż ta ciekawość jest bardzo potrzebna przy czytaniu książki. 

Ta pozycja wciąga, czyta się ją szybko nie tracąc przy tym ważnych informacji. Czasem denerwowała mnie lekkoduszna postawa Dextera, czy zakompleksiona Emma, jednak wszystko to dodaje uroku tej książce. 

Polecam gorąco na te letnie dni lub wieczory :)

środa, 8 lipca 2015

AFRODYTĄ BYĆ

W ciągu ostatnich minionych dni ciągle rosnące temperatury zmusiły mnie i moją córkę do wyjścia na basen. Bardzo lubimy w ten sposób spędzać czas, tym bardziej, gdy z nieba leje się ponad 36 st. żar.


Któregoś razu na basen pojechaliśmy ze znajomymi, siedząc na kocykach damska część towarzystwa prowadziła konwersację na temat pań obecnych na basenie. Nie było to jakieś nieuprzejme komentowanie, takie luźne opisanie tego jak widzimy zachowanie kobiet.



Ja mieszkam aktualnie w Niemczech i od dłuższego czasu, żeby nie powiedzieć od początku mojego pobytu tutaj obserwuję to społeczeństwo, które mimo, że blisko Polski mieszkające, w niektórych aspektach diametralnie różni się od naszego.



Tutejsze kobiety wyglądają różnie, tak samo jak różnie się ubierają. To naturalne i całkiem normalne. Jednak na basenie można zaobserwować poniekąd podejście kobiet do swojego ciała. 



Odniosłam wrażenie, że one nie wstydzą się tego jak wyglądają, w zupełności! Ja jako zawsze głęboko zakompleksiona, za szczupła (to też czasem bywa problemem), ze zbyt małym biustem wstydziłam się tego jak wyglądam. Moje kompleksy mają swój początek już w dzieciństwie, ale to temat na osobny post. 



Patrząc na moją i znajomej figurę, mogę z czystym sercem powiedzieć, że wyglądałyśmy lepiej od niektórych innych pań, z jedną małą różnicą, otóż: one miały gdzieś to jak wyglądają, czują się ze sobą dobrze i to po prostu widać. A my w ciągłym stresie, no bo mam tu fałdkę, albo tu mi kości widać, z perspektywy czasu myślę o nas " Dziewczyny jesteście śmieszne! Olać to!". 



Nie wiem czy rozumiecie co mam na myśli, mam nadzieję, że nikogo tym nie urażę. Wygląd jest bardzo istotny w naszym życiu i jak widać odgrywa znaczącą rolę w naszej psychice. 

Warto jednak zawsze szukać u siebie czegoś co nam się podoba i to eksponować. Moda i biznes odzieżowy daje nam taką możliwość, jest tak szeroko rozwinięty, że każdy znajdzie coś co pomoże mu "zakryć" swoje mankamenty, a uwidocznić atuty.

Czy Polki mimo, że uważane za jedne z najładniejszych kobiet w Europie, cechują się brakiem wiary w siebie? Czy któraś z Was wychodząc na plażę odczuwa dyskomfort? Dlaczego?