czwartek, 29 października 2015

Dobre wino i "Szczęście na dzień dobry" J. C. Callan

Myślę, że książka, o której chcę napisać idealnie nadaję się na jesienne, chłodne i pochmurne popołudnia. Pomoże nie wpaść w typową jesienną "deprechę".

I mam tu na myśli książkę Jamie Cat Callan o tytule "Szczęście na dzień dobry".Na samym początku przyciągnął mnie widok jej okładki, cukierkowy, słodki róż. Opis z tyłu książki również zapowiadał się ciekawie, więc pomyślałam: "Czemu nie?". Z zasady nie czytam tego typu poradników, czy też książek z receptą na lepsze życie. 

Autorka inspirując się Francuzkami i ich podejściem do życia, nie podaje nam tejże recepty na szczęście, ale w bardzo lekki i zabawny sposób przedstawia, o co tak naprawdę chodzi z tym osławionym poczuciem bycia szczęśliwym. 

J. C. Callan zwraca uwagę na bardzo prozaiczne, codzienne czynności, coś co mamy w zasięgu ręki, ale jest tak zwykłe, że po prostu nie zwracamy na to uwagi. Jest nią na przykład jedzenie, a dokładnie wspólne spożywanie posiłków:


"... siadają do stołu razem z rodziną. A tak, i rozmawiają. Naprawdę. Jedna rozmowa wiedzie do następnej, a ta do kolejnej i zanim się człowiek zorientuje, zdąży zbudować prawdziwą więź z rodziną i przyjaciółmi."

Każdy z nas wie, jak ważna jest dobra relacja z rodziną, daje nam poczucie bezpieczeństwa i w efekcie końcowym szczęścia.

Autorka powołuje się w książce na podejście do życia Francuzek i porównuje je do Amerykanek. Zauważa dość trafnie, że współczesne kobiety ciągle gdzieś się spieszą:

"... powiedziała, że ważne jest, by człowiek przestał się spieszyć."

"Chodzi o to, by być obecnym tu i teraz. By być świadomym zwyczajnych chwil. Chodzi o przyjaźń i o to, by zdać sobie sprawę, że nic nie trwa wiecznie."

Zgadzam się  z nią również co do tego, że kobieta, aby była szczęśliwa powinna czuć się atrakcyjna sama dla siebie. W moim przekonaniu cała gra u kobiet toczy się o to by znać swoją wartość i by była ona na tyle mocno ugruntowana, że nie zachwieje jej nikt ani nic. 

W książce znajdują się również rozdziały, które przejrzałam dość"po łepkach", gdyż temat braku akceptacji własnego ciała mnie bezpośrednio nie dotyczy, jednak wiem, że jest grono kobiet, które bezpodstawnie, bądź troszkę przesadnie nie akceptują swojego ciała, figury, czy wyglądu. U mnie problem tkwi w poczuciu braku własnej wartości. 

Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Polecam z lampką dobrego wina :-)

A może Wy macie, znacie lub polecacie książki, które odkrywają tajemnicę uwierzenia w siebie i receptę na budowę swojego "JA"?




piątek, 23 października 2015

Kraina wyobraźni.

Po całym tygodniu wczesnego wstawania do pracy i przedszkola, obowiązków i zadań do wykonania przychodzi czas weekendu.. 
Dla mnie to czas relaksu, w którym staram się wypocząć i nabrać energii na kolejne dni pełne wyzwań dla mnie i mojej małej córeczki, które co rusz napotykają nas na niemieckiej ziemi :-).

Sobotnie, słoneczne popołudnie wykorzystujemy na wspólne wycieczki rowerowe, które uwielbiam i chociaż nigdy się o to nie podejrzewałam, lubię ten rodzaj aktywności. Dodatkową radość sprawia mi zadowolenie Julii z wycieczek. 

Wieczór zarezerwowany dla mnie i Męża, czasem oglądniemy śmieszną komedię romantyczną lub sensację, za którą bardziej przepada Ślubny. 

Ale jak Wam pewnie wiadomo dla mnie najlepszym sposobem na odpoczynek i relaks jest książka. Przenosząc się w krainę wyobraźni wyłączam wszelkie troski i kłopoty, które męczą mnie od czasu do czasu. Sama wybieram rodzaj literatury, na taką, jaka w danym momencie jest mi najbardziej potrzebna. 

Ciepła herbata, zapalona świeczka i książka- dla mnie to niezawodny sposób na odpoczynek. 


A jak jest u Was? W jaki sposób odpoczywacie? 

wtorek, 20 października 2015

Ona

Tych kilka tygodni od mojego ostatniego wpisu,dużo zmieniło w moim życiu.. Wydarzyły się sytuacje, które bardzo źle wpłynęły na mnie psychicznie, ale postanawiam nie poddawać się i iść dalej, do przodu.

Na kalendarzowej kartce mija połowa października i jesienne miesiące przepełnione są u mnie ciepłem  światła świec i smakiem ciepłej herbaty..

Wieczory spędzam pod ciepłym kocem wraz z książką, raz bardziej ciekawą a raz mniej... W głowie układają się zdania na posty, które chciałabym tu zamieścić, właśnie o tych książkach.. 

Książka to chyba mój największy przyjaciel, ale szukam takiego odzwierciedlenia również w ludziach. Narazie  z marnym skutkiem, ale mimo wszystko, szukam dalej. 

Bo przyjaciel jest potrzebny dla duszy i moja też takiego dobrego ducha potrzebuje. 

Za parę tygodni urlop świąteczny w Polsce i wypiję pyszną Latte z najlepszą i najwspanialszą przyjaciółką...

Życie za granicą uświadamia nam jak bardzo może nam brakować bliskiej osoby w dniu codziennym. Tu już nie ma możliwości wpaść na niezapowiedzianą kawę i pogaduchy, wypłakać się w ramię kogoś bliskiego, kto nie ocenia tylko stara się zrozumieć. 

Cieszę się, że jest... Mimo, że daleko bo 1200km stąd, ale jest... W moim magicznym Rzeszowie...