wtorek, 20 października 2015

Ona

Tych kilka tygodni od mojego ostatniego wpisu,dużo zmieniło w moim życiu.. Wydarzyły się sytuacje, które bardzo źle wpłynęły na mnie psychicznie, ale postanawiam nie poddawać się i iść dalej, do przodu.

Na kalendarzowej kartce mija połowa października i jesienne miesiące przepełnione są u mnie ciepłem  światła świec i smakiem ciepłej herbaty..

Wieczory spędzam pod ciepłym kocem wraz z książką, raz bardziej ciekawą a raz mniej... W głowie układają się zdania na posty, które chciałabym tu zamieścić, właśnie o tych książkach.. 

Książka to chyba mój największy przyjaciel, ale szukam takiego odzwierciedlenia również w ludziach. Narazie  z marnym skutkiem, ale mimo wszystko, szukam dalej. 

Bo przyjaciel jest potrzebny dla duszy i moja też takiego dobrego ducha potrzebuje. 

Za parę tygodni urlop świąteczny w Polsce i wypiję pyszną Latte z najlepszą i najwspanialszą przyjaciółką...

Życie za granicą uświadamia nam jak bardzo może nam brakować bliskiej osoby w dniu codziennym. Tu już nie ma możliwości wpaść na niezapowiedzianą kawę i pogaduchy, wypłakać się w ramię kogoś bliskiego, kto nie ocenia tylko stara się zrozumieć. 

Cieszę się, że jest... Mimo, że daleko bo 1200km stąd, ale jest... W moim magicznym Rzeszowie...


5 komentarzy:

  1. Roza.... nie poddawaj sie! co nas nie zabije to nas wzmocni! Trzymam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tulę. Magiczny klimat u Ciebie w domu. Cudny magiczny klimat

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami ludzie sami odtracaja kandydatow na przyjaciol , bo zabardzo wymagaja od innych a zbyt malo daja od siebie .
    Fajne zdjecie .

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam swoich najprawdziwszych przyjaciół oddalonych ode mnie o 300 km. W porównaniu do Ciebie, to niby nie dużo, ale jednak nawet te km sprawiają, że człowiek tęskni i żałuje, że nie jest bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  5. będzie dobrze.. nawet te złe doświadczenia uczą nas czegoś...

    OdpowiedzUsuń