niedziela, 4 stycznia 2015

Styczeń w słowach: 2015

W tym roku postanowiłam od razu wprowadzić życiowe zmiany. Z grubsza można powiedzieć, że pierwszy raz w życiu wprowadzam moje postanowienia noworoczne w życie od początku stycznia. Widać to na tym blogu-ilość ostatnio dodanych postów przewyższyła ilość postów z ostatnich dwóch miesięcy. I taki był plan.

Chciałabym żeby ten rok 2015 był inny niż ostatnie moje lata, które przeleciały mi przez palce. A powinny być najpiękniejszym czasem w życiu kobiety. Jestem zdeterminowana do dużych zmian. Czuje, że one nadejdą, bo już dłużej nie mogę żyć w ciągłym zawieszeniu.

W końcu udało mi się spełnić moje małe marzenie. Pierwszy raz odwiedziłam Kraków. W tym roku planuje więcej takich małych podróży, które są na mojej liście miejsc do odwiedzenia. Chcę wszędzie zabierać moją córeczkę, żeby zobaczyła, jak piękny świat ją otacza.


Planów zawsze mam mnóstwo, ale dzielą się na takie, na których naprawdę mi zależy i na takie, które mogą poczekać w czasie. W tym roku stawiam na samorozwój, czas rozwinąć skrzydła. Cały czas pląta mi się po głowie plan, który ma pomóc wrócić do Polski i pomóc mi tu pracować w taki sposób, żeby żyć na tej samej stopie życia, jaką mam tam. Dla wielu to w ogóle śmieszne, że myślę o powrocie do kraju, ale są ludzie, którzy nie potrafią żyć na emigracji i ja do nich należę. Jak to mówią, lepiej walczyć z wrogiem, którego się zna niż z takim, którego dopiero trzeba poznać.

Ostatnim punktem na mojej liście noworocznej jest zmiana trybu życia i żywienia. Dużym wsparciem w tej kwestii okazał się mój mąż, który zaczął czytać książki w tej tematyce i chce aktywnie uczestniczyć w tych zmianach.