poniedziałek, 29 czerwca 2015

REFLEKSJA

Mam głowę pełną marzeń, ciągle chcę czegoś nowego... Od życia... od siebie... od Męża... od dziecka...

Co mi to daje?

A no nic, prócz irytacji i zniecierpliwienia i złości na wszystkich wokół, a najbardziej na siebie.

Że nie mam pomysłu na siebie, że nie potrafię zarabiać pasją na siebie i rodzinę. Ta ciągła niewiedza i pytania: "Co powinnam robić w życiu?", chociaż już w wieku 26 lat chyba powinnam na to pytanie odpowiedź znać.

Nasuwa mi się ciągle myśl, że jeszcze nie znalazłam "swojego" miejsca na ziemi, swojego celu i radości. A potem myślę o mojej córeczce i o tym, że chcę jej tak wiele dać, chce żeby umiała czerpać radość z życia  i cieszyć się drobnostkami. Ale jak to zrobić jak sama tego nie umiem?

A może umiem,  a nie widzę.. Po prostu..