sobota, 2 kwietnia 2016

I jeszcze raz.

Sto lat już nie pisałam i nawet nie pamiętam, czy jeszcze potrafię... Ale postanowiłam, że wrócę. Znowu.. Ale może już ostatni raz.
Przez ostatnie miesiące żyłam w biegu non stop..
Polska- Niemcy. Znienawidzona praca-dom. Przedszkole-domowa cisza. 
Płakałam. Bałam się i tęskniłam za pisaniem, ale nie mogłam. Blokada. 
Teraz jeszcze w Polsce, ale już nie długo i znów wracam, tam gdzie nie lubię być, ale jeszcze rok, no może półtorej.
I wrócę do swojego świata. 
Jadę z nową nadzieją i strachem.. Pod sercem bije serce.. Już piąty miesiąc. 
Jestem szczęśliwa, mimo wszystko, mimo tego czego nie mam, bo mam dużo...
Nie chcę obiecywać, mówić, że będę pisać codziennie, po prostu chcę pisać... 
Przeżywać,.
Dziś inaczej już, bo i w życiu się pozmieniało. 

Jakie to cudowne usiąść przed laptopem i zacząć pisać! Fakt, przydałby się nowy ten laptop, bo ten w końcu po chyba 6 latach zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Ale mam sentyment, bo to mój pierwszy, na który sama ciężko zapracowałam, zbierając te cholerne pieczarki. 
W głowie już jest plan, że ma być profil na FB i że może na Insta, ale chyba przydałoby się zmienić nazwę bloga, albo chociaż adres, ale jak ? Ja nie umiem i nie znam nikogo kto by umiał. A tam, nie poddam się. Idzie wiosna, a ja w ciąży i z masą nowej energii, a to wszystko dzięki Polsce i temu, że tu baterie ładuje się najlepiej.
Ciekawe jak ułoży się nam to życie, gdzie będziemy za rok..  Czy ten blog nadal będzie, czy może już nie. 
Zobaczymy, co nam czas pokaże.. :)